Fajnie tak raz na jakiś czas przyjechać w swoje rodzinne strony i spojrzeć z boku jak wszystko się zmienia. Niby jestem u siebie, a jednak to już nie jest moje miasto.
Fajnie tak raz na jakiś czas przyjechać w swoje rodzinne strony i spojrzeć z boku jak wszystko się zmienia. Niby jestem u siebie, a jednak to już nie jest moje miasto.
Przy ciągłych zmianach zamieszkania ciężko stwierdzić, co jest małą ojczyzną. Mi już ciężko nazwać tak miasto urodzenia, bo nie mieszkam tam już z 20 lat i za każdym razem jak bywam to widzę jak mocno się zmienia. Natomiast na nowym miejscu zawsze będę "słoikiem" ;-), który odbiera pracę ciężko uciskanym lokalsom, którzy mieszkają tu od dziada pradziada (czyli akcji przesiedleń powojennych
Zaloguj się aby komentować