Ene, due, rabe, czyli więcej kosmicznej galarety

Pisałem już kiedyś o cyjanobakteriach z rodzaju Nostoc, których galaretowate kolonie, pęczniejące po deszczu, bywały w przeszłości brane za wydzielinę gwiazd lub planet, spadającą na Ziemię. Nie jest to jedyny przykład przypisywania pozaziemskiego pochodzenia różnym substancjom o dziwnym wyglądzie lub konsystencji. Przypuśćmy, że przechadzając się po lesie, natykamy się na coś zagadkowego, na przykład tajemniczą lepką, białą masę widoczną na ryc. 1. Zaglądamy w to samo miejsce dwa dni później i stwierdzamy, że masa rozpełzła się szerzej i zaczęła zmieniać barwę jak na ryc. 2.


Nie jest to zwierzę, roślina ani grzyb, więc co? Może istota pozaziemska przyniesiona na Ziemię przez meteoryt? A może (jeśli lubimy teorie spiskowe) stwór wyhodowany w ramach tajnego projektu wojskowego, który wymknął się z laboratorium? Zwykle istnieje jakieś bardziej prozaiczne wyjaśnienie. W tym przypadku mamy do czynienia z dojrzewającym śluzowcem – siatecznicą olbrzymią (Brefeldia maxima), prawdopodobnie największą amebą, jaka żyje na naszej planecie.1 Nie jest ona wcale rzadka, ale trzeba trochę spostrzegawczości, żeby ją wypatrzyć podczas spaceru w lesie, i trochę wiedzy, żeby zrozumieć, co się widzi. [...]


#przyroda #sluzowce #plazy #ciekawostkiprzyrodnicze

Komentarze (0)

Zaloguj się aby komentować