@bori ciekawe czy kaput na miejscu czy nie... aha.
Szansa na przeżycie takiego wypadku w pierwszej chwili istnieje, ale w dłuższej perspektywie jest minimalna.
Choć w medycynie znane są rzadkie przypadki, w których ludzie przeżyli porażenie prądem ze słupa wysokiego napięcia, to film o którym piszesz, niemal na pewno skończył się zgonem (na miejscu lub w szpitalu).
To, co opisujesz – czyli „odstrzelenie” koszulki – to klasyczny efekt gwałtownego łuku elektrycznego, w którym temperatura w ułamku sekundy osiąga kilka tysięcy stopni Celsjusza.
Prąd o tak wysokim napięciu dosłownie rozrywa i spala ubrania, a pot na ciele człowieka gwałtownie zamienia się w parę, powodując eksplozję gazów.
Oto dlaczego szanse na przeżycie po takim porażeniu drastycznie spadają:
po pierwsze, zatrzymanie akcji serca, ponieważ prąd o tak gigantycznym natężeniu przechodząc przez ciało powoduje natychmiastowe migotanie komór lub całkowite zatrzymanie akcji serca.
Po drugie, wewnętrzne zniszczenia – nawet jeśli człowiek nie zginie na miejscu, prąd wysokiego napięcia dosłownie „gotuje” tkanki wewnętrzne, niszcząc naczynia krwionośne, mięśnie i nerwy, co po kilku dniach prowadzi do niewydolności nerek z powodu toksyn (tzw. rhabdomioliza).
Po trzecie, głębokie oparzenia czwartego stopnia, gdzie ciało ulega zwęgleniu głęboko w środku, co najczęściej prowadzi do wstrząsu septycznego i śmierci.