@TomTheBigCock Kurs zacząłem 4 lata temu (na jesień stuknie 5 rocznica), zdałem teorię w WORDZIE, dwa razy uwaliłem praktykę, potem matura, kontuzja, wakacje i poleciało. Na pierwszym egzaminie, po drugim podejściu i zrobieniu łuku, usłyszałem że nie mam włączonych świateł ( ͡° ͜ʖ ͡°) Drugi egzamin to zagrożenie w ruchu lądowym, ale z dzisiejszą wiedzą, kłóciłbym się z werdyktem - ten egzamin poddałem już na placu, bo mi się egzaminator taka cQrwa trafiła, co każdym słowem Cię wybija z rytmu i dokłada stresu. Wyjazd na miasto to w ogóle było zaskoczenie z takim nastawieniem.
Kupiłem 12h pod koniec zeszłego roku, dzisiaj mam egzamin. Moim zdaniem dobrze przepracowałem te 12h i na tym kończę. Czy chciałbym więcej godzin? Pewnie, najchętniej dokupiłbym jeszcze 3-6h, ale koszt egzaminu WORD = koszt godziny doszkalającej. Skoro znam miejscówki, przypomniałem sobie jazdę autem, to wolę walczyć z demonem stresu niż bezstresowo-bezcelowo jeździć po mieście. Przy tym mam świadomość, że im więcej razy pójdę na egzamin, tym spokojniejszy będę, a im więcej godzin doszkalających kupię, tym większą presję sobie dołożę - "tyle kasy już władowałem na przygotówkę, muszę zdać".
Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie niespecjalnie się stresuje, ale rezerwując termin egzaminu trzęsły mi się ręcę, więc idk jak to wyjdzie w praktyce. Idę z wisielczym nastawieniem, ostatnią jazdę miałem miesiąc temu i totalnie nie mam wyczucia w zimowych butach, ale z dużym entuzjazmem, bo jazda autem dopiero teraz zaczęła sprawiać mi przyjemność. Pieniędzy bym nie postawił, że zdam ( ͡° ͜ʖ ͡°)
W ogóle zabawne, moja charakterystyka kandydata na kierowcę, obróciła się o 180 stopni. Lata temu byłem świetnie przygotowany do przygotówki i placu (chociaż pierwszy egzamin to był totalny blackout, aż dziw że łuk zrobiłem), ale robiło mi się słabo na myśl o mieście. Teraz przygotówkę i pierdoły dokuwam w dzień egzaminu, łuku nie jestem pewny (technika się poprawiła, ale mało było czasu na ten element), ale za kierownicą (w ruchu miejskim) czuje się nieopisanie pewniej niż te 4 lata temu. Pasuje mi jak jest teraz tbh, największy pokład stresu zejdzie po placu, a nie będę miał go w kichach podczas jazdy przez miasto.
Naprawdę jestem ciekawy tego egzaminu, wynik nieważny, byleby zaliczyć jazdę podczas której będę się kontrolował i będzie za⁎⁎⁎⁎ście. Co stres potrafi z ludzkim ciałem odpierdalać, to się padaczka chowa.