Dzisiaj odkryłem, że nie jestem największym podrywaczem/crepem na siłowni do pracownic.
Gdy wchodziłem facet 40+ z brzuchem podrywał młodą dziewczynę i się uśmiechała do niego, dla niej jestem incelem i tylko patrzy na mnie z obrzydzeniem, niechęcią, nawet nie mogę powiedzieć:"cześć" bo zaraz będzie: "idź stąd, nie mam czasu, daj mi spokój, mam chłopaka, idź sobie" Po 1,5h treningu miałem widok na recepcje z bieżni i ten sam gość znowu bajerował tylko już przebrany. 23 minuty gadał. Gość 7 razy odchodził od lady, był przy drzwiach i się wracał. Gdy ktoś chciał odbić kartę się przesuwał i ciągle gada.Zazdrość mnie zżera, ludzie są dla niej mili, dostaje komplementy, premierę od sprzedaży i dobrych opinii od klientów, praca polega na patrzeniu w telefon 3/4 zmiany a ja nie mam takich możliwości.
Napiszecie, że to dlatego bo ona od urodzenia rozwija się po 16h dziennie, uczy manipulacji, psychologi, obsługi klienta, zna kilkanaście języków, 2h treningu siłowego do upadku dziennie, terapia raz w tygodniu a ja nic nie robię całe życie.
Całą edukację od podstawówki mam wpajane, że kobiety mają ciężko jest patriarchat, wykonują ciężkie prace, zarabiają 1/3 mniej od mężczyzn, są biedne pokrzywdzone przez mężczyzn a mężczyźni nic nie robią. Potem obserwuje rówieśniczki wszystkie żyją o wiele lepiej ode mnie i nigdy im nie dorównam.
#silownia #logikarozowychpaskow #pracbaza