Dzisiaj była powtórka z nauki i przypomnienia jazdy, i są postępy. U mnie jakoś tak lżej się jedzie, nie jestem już tak napięty jak cięciwa łuku przed strzałem, troszkę luźniej się czuję, ale cały czas muszę się kontrolować bo zdarzają się małe zawahania środka ciężkości i wtedy maham górnymi pęcinkami żeby się skorygować.
Córka nauczyła się odpychać, na początek z pingwinkiem, a po 20 minutach olała pingwina i zaczęła sama jeździć, najpierw blisko bandy z ręką nad nią, a po 10 minutach nabrała większej pewności i zaryzykowała jazdę około 2m od bandy, ba nawet przez środek tafli. Przewróciła się 4 razy, ale to przynajmniej się przydało do nauki wstawania, wszystko się powoli jej układa w dobrym kierunku, no i mi też. Może jutro też pojeździmy
#lyzwy #zima




