Dziś zrozumiałam nasze mamy

Godzina 19. pół godziny wcześniej wróciłam do domu, wyjazd z chaty był o 6.40. W chałupie sajgon jak jasna cholera, a nagle słyszę żałosny ryk Andrzejowego dyliżansu pod oknami. Oczywiście rzeczony gość nie raczył się zapowiedzieć, jak zawsze.
Taktycznie uciekłam do kuchni pod pretekstem sprzątania. Dzięki temu w spokoju mogłam otworzyć butelkę wina a i kuchnia czysta czas chyba wybudować bunkier

Czuję inspirację do nowego tagu z rzędu mądrości ludowe
#gownowpis