#dziendobry Tak więc, wczoraj wróciłem do codziennej, kołchoźniczej rzeczywistości.
#dziendobry
Tak więc, wczoraj wróciłem do codziennej, kołchoźniczej rzeczywistości. Trochę jeszcze męczy kaszel poinfekcyjny, ale to już ostatnia prosta. To niesamowite jak choróbsko dostosowało się do mojego kalendarza i zgrało się idealnie z urlopem.
Choć miałem siedzieć na zajezdni na rezerwie, trafiła się jednak fucha na zastępstwo. Nieco ponad 6h, idealne na rozruch. Zawsze po dłuższym rozstaniu z pulpitem, pierwsza jazda jest taka lekko mieszana. Chociaż wczoraj od razu poczułem się jak ryba w wodzie. Trzy przystanki później jakaś pancia chciała mnie wysłać do domu usiłując wjechać pode mnie Oplem xD Na wybranych ulicach jest już domyślnie ślisko i prawdopodobnie w tej sytuacji bym nie wyhamował. Jako że nie padało, z wyprzedzeniem można było dojrzeć śliskie odcinki, bowiem torowisko okraszone było piaskiem rozjechanym na cukier puder.
Jako że miałem służbę na krótkiej brygadzie, wspaniały Dział Planowania poustawiał takie postoje, że nie bardzo było jak z nich skorzystać xD Dodatkowo jakąś plagą stało się skręcanie na Most Pomorski z pasa do skrętu dla autobusów, przez co gdybym się nie zatrzymał, miałbym tego dnia kolejne dwie kolizje z samochodami na łuku zakrętu.
Na radiu pojawiają się pierwsze problemy z Królami Sparty. To już powoli ten czas. Zaraz trzeba będzie pakować nitrylowe rękawiczki, gaz i w końcu zabrać się na szczepionki na tężec i WZW. Miałem to ogarnąć właśnie na urlopie, ale nie będę kombinował na rozchorowanym organizmie.
Po zjeździe z trasy posiedziałem jeszcze trzy godziny w ramach rezerwy, ale nic się nie wydarzyło.
#tramwaje
