
Dziecko powoli staje się produktem, środkiem do osiągnięcia celu. Dlatego staram się odchodzić od mówienia o „współczynnikach dzietności” i od traktowania dzietności niczym PKB: im wyższa, tym lepiej - tłumaczy Marcin Kędzierski, publicysta i doktor nauk ekonomicznych.
W ostatnim roku pojawiło się wiele książek na temat kryzysu demograficznego. Skąd ten rozkwit popularności tematu, który dotychczas wydawał się mało interesować uczestników debaty publicznej? [...]
Moja obawa wynika z tego, że dziecko powoli staje się produktem, środkiem do osiągnięcia celu. Zwłaszcza kiedy mowa jest o in vitro, surogacji czy wizjach sztucznych macic. Dziecko staje się „środkiem produkcji”, a nie osobą. W całkiem poważnych debatach pojawiają się nawet głosy, że dzieci muszą się rodzić niezależnie od trwałości związków. Dlaczego nikt nie pyta o proces wychowania? Przecież to, w jakiej rodzinie dziecko się wychowuje, ma znaczenie dla jego stanu emocjonalnego. Krótko mówiąc: obawiam się utowarowienia myślenia o dzieciach. [...]
#wiadomoscipolska #ekonomia #gospodarka #dzieci #spoleczenstwo #demografia #gazetaprawna