Dozymetria - jak mierzymy promieniowanie

hejto.pl

Poprzedni wpis o obrazowaniu medycznym całkiem nieźle się przyjął, dziękuję za wszystkie pioruny. Dziś dozymetria, czyli działka zajmująca się pomiarami promieniowania.


Jednostki, stare i nowe

Na wejściu omówię jednostki, żeby było wiadomo o czym mówię.


Bekerel (Bq, 1/s) - miara radioaktywności próbki. Określa ile (średnio) rozpadów promieniotwórczych na sekundę zachodzi w całej naszej próbce. Często podaje się aktywność np. na mililitr lub gram. Dawniej korzystało się z kiurów, zdefiniowanych jako aktywność 1g ²²⁶Ra, ale ta jednostka jest mało praktyczna do przeliczeń. W przeliczeniu 1 Ci ≈ 37 GBq.

Rentgen (R, 1/3875,97 C/kg) - napromieniowanie, czyli jaki ładunek został wytworzony na jednostkę masy powietrza przez promieniowanie. Łatwo mierzalna, ale mało użyteczna jednostka - nie uwzględnia promieniowania niejonizującego, i uwzględnia powietrze zamiast tkanek. Dodatkowo słabo przelicza się na układ SI. A kto oglądał Czarnobyl od HBO ten wie, że 3.6 R/h to not great, not terrible


Grej (Gy, J/kg) - dawka pochłonięta, czyli ile energii zostało pochłonięte na jednostkę masy. Dawniej podawana w radach (1 Gy = 100 rad). Do przeliczania rentgenów na greje stosuje się przeważnie przybliżenie 1 Gy ≈ 96 R.


Siwert (Sv, J/kg) - dawka równoważna, najważniejsza jednostka w dozymetrii. Nie każde promieniowanie ma taki sam wpływ na organizm, czy konkretne organy, i ta jednostka to oddaje. Przykładowo, 1 Gy od promieniowania X przyjęty na dłoń (bo ktoś sobie podłożył rękę pod włączony aparat RTG) to 0,01 Sv. Ale już 1 Gy w protonoterapii raka mózgu to 0,25 Sv - 25x więcej. Dawniej podawana w remach (1 Sv = 100 rem).


Jaka dawka jest groźna

Dawka do 1 Gy przeważnie nie daje żadnych objawów. Przyjmuje się, że 3 Gy zabije połowę populacji (jeśli wszyscy otrzymają pomoc), przy 6 Gy szanse są iluzoryczne. Są oczywiście wyjątki - Anatolij Bugorski (na zdjęciu) w 1978 roku wsadził głowę do pracującego akceleratora protonów i dostał wiązką, przez co przyjął 2000-3000 Gy, i żyje do dziś, z niewielkimi, jak na taką dawkę, skutkami zdrowotnymi. 

bugorski-featured-1-1536x860.webp

Ile dawki dostajemy na co dzień

Przyjmuje się że Polcy i Polaki przyjmują średnio 3,5 mSv rocznie (za moich czasów mówili o 4,2 mSv, ale widocznie się zmieniło). Wchodzi w to ok. 3 mSv od promieniowania naturalnego (promieniowanie kosmiczne i radionuklidy z pożywienia i z gleby), a także 0,5 mSv od źródeł sztucznych (medycyna, przemysł i skutki awarii jądrowych). Polska Agencja Atomistyki udostępnia mapę aktualnych odczytów radiacyjnych. Jej nie linkuję, bo te same odczyty trafiają na mapę europejską: https://remap.jrc.ec.europa.eu/Advanced.aspx , a lepiej patrzeć szerzej. Na tej samej stronie dostępny jest Atlas z mapami typowej mocy promieniowania z różnych źródeł https://remap.jrc.ec.europa.eu/Atlas.aspx . Popatrzmy:

  • im wyżej, tym mocniejszy wpływ promieniowania kosmicznego - popatrzcie na Alpy czy Kaukaz. Dodatkowe kilometry powietrza działają jako całkiem niezły filtr

  • pierwiastki w ziemi też mają wpływ -  popatrzcie na Sudety i koncentrację uranu. Był ostatnio artykuł o mapach geologicznych, ale nie odważę się łączyć tych dwóch tematów, za cienki bolek jestem


Innym ciekawym źródłem są podróże samolotem. Na wysokości 10 km promieniowanie kosmiczne jest dużo większe, i tak kilkunastogodzinny lot z Krakowa do Chicago to 0,03-0,05 mSv dawki ekstra. Loty przez biegun są bardziej szkodliwe, ze względu na wyższe promieniowanie kosmiczne przy biegunach - to tam pole magnetyczne Ziemi ściąga cząstki naładowane. Dalej w temacie samolotów, Concorde, który latał na niemal dwukrotnie wyższym pułapie, operował przy 2-3 większych mocach dawek, ale latał ponad 2x szybciej, więc dawka była podobna co przy typowych lotach poddźwiękowych. Dodatkowo, na pokładzie zamontowany był radiometr, i w przypadku silnego rozbłysku słonecznego pułap był obniżany.

Kolejnym dużym źródłem jest radon w pomieszczeniach. A skąd on tam, zapytacie. A z materiałów budowlanych i z gleby. Naturalnie występujący uran rozpada się na rad i dalej na radon, który (jak to gaz) uwalnia się ze ścian i przenika przez podłogi. 

W poprzednim pisie wspomniałem też o telewizorach kineskopowych. W ich wnętrzu znajdowała się lampa, czyli działo elektronowe, identyczne jak w aparacie rentgenowskim, wycelowane w ekran i dalej w widzów. Norma dopuszczała moc dawki 0,5 mR/h w odległości 5 cm od ekranu, co daje ok 5 uGy/h. Czyli pomijalnie mało względem tła. Ale normy normami, a życie życiem, zwłaszcza na wschodzie, więc Rubin z “podkręconym” napięciem na lampie, albo z ekranem słabej jakości (nierówny, zbyt mało domieszkowany borem, strontem lub ołowiem) mógł oczywiście emitować tego więcej.


Są też na świecie obszary o dużo wyższej naturalnej dawce, np. w Ramsar w Iranie jest to średnio 10 mSv/rok od samych źródeł naturalnych, z rekordowym miejscem 131 mSv/rok - ponad 40x więcej niż średnio w Polsce. Dalej jest to jednak daleko od groźnych dla zdrowia poziomów.

A tak przedstawiają się typowe dawki promieniowania od procedur medycznych:

  • RTG zęba - 0,005 mSv

  • RTG klatki piersiowej - 0,1 mSv

  • mammografia - 0,4 mSv

  • TK głowy - 2.0 mSv

  • TK jamy brzusznej - 8-10 mSv

  • PET/TK całego ciała - 25 mSv


Jako kolejna ciekawostka - istnieje pojęcie dawki równoważnej bananowi, czyli jaką dawkę przyjmujemy po zjedzeniu jednego banana. Promieniowanie wynika z wysokiej zawartości potasu, w tym jego radioaktywnego izotopu ⁴⁰K. Jest to ok 0,1 uSv - mało, zwłaszcza gdy porównamy z pozostałymi dawkami.



Jak mierzymy promieniowanie

Generalna zasada działania jest ta sama - promieniowanie jonizuje (lub wzbudza) ośrodek, a my mierzymy wygenerowany prąd lub światło.


Licznik Geigera - każdy słyszał, większość kojarzy charakterystyczne trzeszczenie. Jest to tuba z gazem (argon i alkohol) pod niskim ciśnieniem. Przez tubę przebiega drut - anoda, obudowa to katoda, podajemy na nie wysokie napięcie (kilkaset woltów). Promieniowanie jonizuje gaz w tubie, cząstki lecą do katody lub anody, mamy impuls elektryczny. Zapinamy amperomierz, skalujemy, et voila.

geiger+counter.yellow.smdc61-3815256077.jpg


Licznik scyntylacyjny - mamy kryształ (np. ZnS), który ulega wzbudzeniu - elektrony przeskakują na wyższe poziomy energetyczne (“orbity”). Powrót elektronów na ich nominalne stany energetyczne powoduje emisję fotonu. Dalej taki foton puszczamy na fotopowielacz, dalej na fotokatodę i liczymy ile otrzymaliśmy fotonów.


Liczniki półprzewodnikowe - tu materiałem detekcyjnym jest półprzewodnikowe złącze p-n, w którym promieniowanie powoduje powstawanie dziur elektronowych i wolnych elektronów, co następnie powoduje powstanie krótkich impulsów elektrycznych. Ze względu na małe wymiary takie detektory są podstawą matryc w obrazowaniu medycznym. Z wyglądu nic ciekawego, bardzo podobne do matryc CMOS ze zwykłych aparatów.


Detektory termoluminescencyjne - podstawa dozymetrii indywidualnej, podobne do liczników scyntylacyjnych. Nie mierzą mocy promieniowania, a dawkę przyjętą przez dłuższy czas. W związkach jak CaF2 czy LiF z domieszką magnezu i tytanu, elektrony po umieszczeniu w wyższych stanach energetycznych zostają tam uwięzione. Do odczytu musimy podgrzać detektor do 100℃ aby pozbyć się niestabilnych odczytów, potem do 200-250℃ gdy mierzymy ilość uwolnionych elektronów (czyli impulsów świetlnych). Potem musimy ‘wyzerować’ detektor, czyli uwolnić wszystkie elektrony nadal zalegające na wyższych stanach, więc podgrzewamy do 400℃ na godzinę. Oczywiście każdy detektor trzeba najpierw skalibrować i kontrolować, no i podgrzewać zawsze w takim samym cyklu. Takie detektory można nosić przypięte do fartucha, lub jako pierścionek, pic rel.

TLD_Material.jpg-650-2085361706.jpg

Komora mgłowa (Wilsona) - to tylko ciekawostka, bo nie mierzy mocy promieniowania, ale pokazuje tory cząstek. Jest to szczelna komora z przesyconą parą alkoholu izopropylowego, i z polem magnetycznym dla łatwiejszej identyfikacji cząsteczek. Cząsteczki przelatując przez parę powodują jej kondensację wzdłuż swojego toru ruchu. Dzięki polu magnetycznemu ten tor jest zakrzywiony - elektrony w jedną stronę, pozytony i alfa w drugą, neutrony prosto.


Widło, bo bardzo ładne: https://www.youtube.com/watch?v=q1o4-zGLQ5A



Wnioski na koniec

Każdy dostaje dawki promieniowania, nie da się całkowicie przed tym uchronić, ale dawki na co dzień nie są wysokie. Podobnie z procedurami medycznymi. W medycynie stosuje się promieniowanie tylko tam, gdzie jest to medycznie uzasadnione, i stara się chronić pacjentów (i personel).


Dobrze być świadomym, ale na co dzień nie ma się czego bać.



O mnie, a po co, a na co

Jestem fizykiem medycznym z wykształcenia (i DevOpsem z przypadku). W zawodzie nie pracuję, ale te parę lat studiów ładowałem wiedzę do głowy, trochę poopowiadam, może kogoś zainteresuje.


#fizykamedyczna #promieniowanie #detektory a i w sumie #mapy też

hejto.pl

Komentarze (7)

Przyjmuje się, że 3 Gy zabije połowę populacji


@serel Warto wspomnieć, że dotyczy to dawki "na raz" i na całe ciało. Dlatego właśnie gość z głową w wiązce protonów żyje i dlatego też w trakcie radioterapii zdarzają się frakcje większe niż 10Gy, bo napromienia się fragment ciała.

@serel Dobry wpis. Uzupełnię jedną rzecz.


Siwerty - tej jednostki używa się do opisywania wpływu promieniowanie na organizm, ale istnieją dwa jej warianty. Dawka równoważna oraz dawka skuteczna(zwana też dawką efektywną**).**


Dawka równoważna przypisuje poszczególnym rodzajom promieniowania wartość jonizującą. Ta sama dawka promieniowania alfa będzie miała 20 razy większy efekt jonizujący niż promieniowanie gamma. W przypadku neutronów, jest to zależne od ich energii. Dołączyłam tabelkę żeby zobrazować skalę. Jest to wszystko trochę niedokładne, są pewne uproszczenia, ale inaczej się nie da.


Dawka skuteczna mnoży dawkę równoważną przez pewną wartość przypisaną konkretnym tkankom. Tkanki w których komórki mnożą się często są znacznie bardziej podatne na skutki promieniowania. Dlatego mózg jest wiele mniej podatny na negatywne skutki promieniowania niż choćby płuca. Ta dawka jest wiele ważniejsza jeżeli tylko część ciała zostanie napromieniowana.


Sama dawka skuteczna też ma swoje ograniczenia. Rozproszenie efektów promieniowania przez całe ciało będzie miało inny skutek zdrowotny niż promieniowanie które zatrzyma się na płytkiej warstwie. Silnie skoncentrowane promieniowanie jest wiele bardziej niebezpieczne z punktu widzenia zdrowia, więc naukowcy używają też terminu Liniowy przekaz energii - czyli miary energii absorbowanej na drodze. Jeżeli ten współczynnik jest niski, energia deponowana jest na dłuższych odcinkach. Skutki takiego promieniowania są mniej skoncentrowane, co czyni je mniej szkodliwymi.


Unikanie promieniowanie o wysokim przekazie energii jest znacznie ważniejsze w przypadku pracy z promieniowaniem. Dlatego tak ważne jest unikanie źródeł neutronów. Z drugiej strony promieniowanie alfa zatrzymuje się na naskórku, przez co zewnętrznie jest praktycznie niegroźne. Natomiast promieniowanie gamma ciężko całkowicie osłonić, przez co to ono jest głównym źródłem promieniowania dostarczanym osobom w zawodzie. Wszystkie te jednostki mają konkretne zastosowanie. Z samej dawki nie da się wyciągnąć wniosków, potrzebny jest kontekst, potem dopiero używamy odpowiedniego narzędzia - modelu.


Co warto wspomnieć, niskie promieniowanie nie przynosi negatywnych skutków zdrowotnych. Mimo porównywania populacji całych krajów, podzielonych na regiony, nie da się wyciągnąć wniosku czy promieniowanie tła przynosi negatywny, czy paradoksalnie pozytywny skutek zdrowotny. Istnieje hipoteza że niskie poziomy promieniowania stymulują procesy regeneracyjne organizmu. Ja co do tego pozytywnego skutku jestem sceptyczna, ale fakt że ogrom danych nie umożliwia na wykluczenie takiej możliwości to pokazuje dobitnie że codzienne promieniowanie jest zupełnie niegroźne.

e5b68046-3cb5-4aa8-840a-ad26ccf0581e

@gwf-hegel-fangirl zastanawiałem się czy się nie rozpisywać na ten temat, ale raz, że "trochę" wyleciałem z obiegu, a dwa że wyszłaby epopeja, więc trochę spłycam ale dzięki za rozwinięcie!

@serel Zwięzłe pisanie to pewna sztuka bo albo upraszcza się poniekąd wprowadzając w błąd, albo zostawia się niedopowiedzenia które mogą zupełnie zdezorientować laika.

Zaloguj się aby komentować