dopijam resztki pepsi ze starej partii nie ubogaconej jeszcze w sztuczne słodziki i tak sobie myślę jaki to jest popierdolony system żeby producent do spółki z państwem dyktowali klientowi co, kiedy i w jakiej ilości może kupić. w przypadku coli zadecydowali, że cukier=zło bo fujskie rakotwórcze słodziki lepsze.
cały wieczór chodził za mną hamburger z mcdonalds, przyjeżdżam (okrężną drogą bo jakiś jełop zadecydował o rozkopaniu ulicy akurat na 1 listopada) i co? czynne do 23 zapewne z powodu jutrzejszego święta.
jest sobie klient czyli ja i nie mogę sobie zjeść jak dziś czy np. zrobić zakupów w niedzielę bo ekspedientki spędzają czas z rodziną. moje potrzeby jako konsumenta są nieistotne.
wszystko stoi na głowie w tym je⁎⁎⁎ym antyludzkim państwie.
