Dopiero co projekt mi się wykoleił, a teraz zamiast spędzać majówkę w domu, to jadę do Czech na budowę jakiejś nietypowej turbiny. Zgodnie z kontraktem mam jakieś 4 - 6 tygodni do przepracowania tam.
Dodatkowo poczta pantoflowa podziałała i dostałem zlecenie jako podwykonawca w firmie, gdzie pracuje znajomy PM, który mnie polecił. Rotacja 2/2, kasa nie jest w topce ale po podatkach i kosztach te 10k w ręku powinno zostawać za te 2 tygodnie w pracy.
Wiem, że kto wybrzydza, ten nie r⁎⁎ha i teraz mogę zapeszyć... Ale brać pierwszą ofertę czy czekać?
#pytanie