Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?


Tradycyjnie cały tekst wrzucam na Hejto, ale gdyby ktoś chciał nabić mi wyświetlenia przeczytać na blogasku, to można tutaj: https://cyberpunkowyneuromantyk.blogspot.com/2026/03/czy-androidy-marza-o-elektrycznych.html

A tu mój tag: #cyberpunkstories

Zapraszam do czytania!


Można się spierać, czy zaliczyć powieść K. Dicka do cyberpunku, czy może to zbyt wczesny utwór, który nie zawiera wszystkich elementów typowych dla gatunku. Nie można jednak odebrać autorowi ogromnego wpływu na powstanie/rozwój tego podgatunku fantastyki naukowej. W końcu na podstawie wymyślonej przez niego historii powstał scenariusz filmu, który określił stylistykę wielu przyszłych utworów. 


Dick sporo miejsca poświęcił androidom – sztucznie stworzonym istotom, kształtem przypominającym ludzkie ciała. W powieści androidy mogą z powodzeniem udawać ludzi, pracować, być gwiazdami operowymi, a nawet przewyższać ich intelektem. 


Myśl o tym, że humanoidalne roboty mogłyby chodzić pomiędzy nami, dla wielu jest przerażająca. Przynajmniej tak mnie się wydaje – ilu z nas wsiadłoby do taksówki kierowanej nie przez człowieka, a przez sztuczną inteligencję? Ja pewnie tak. Patrząc na to, co dzieje się na drogach – czy AI mogłoby być gorsze od polskich kierowców? No, ale mogę być wyjątkiem, ponieważ ogólna narracja jest taka, że ludzi straszy się sztuczną inteligencją ‒ tym, że zabierze nam pracę, hobby (wystarczy spojrzeć na generowane obrazy czy zdjęcia), a nawet życie, jak chociażby w „Terminatorze”. 


Dlatego wymyślono test opierający się na empatii, dzięki któremu można rozpoznać androidy. Te może i potrafią być przebiegłe i bardziej inteligentne od ludzi, jednakże brakuje im wspomnianej empatii. Można udawać, ale w naturalnych reakcjach/odruchach człowiek wciąż przewyższa sztuczną istotę. Czy aby jednak na pewno? 


Dick nie zapomniał o ludziach upośledzonych, z osobowością schizoidalną i im podobnych. No i są przecież osoby niby zdrowe, ale o bardzo niskim poziomie empatii i inteligencji emocjonalnej. Sam niestety takie spotkałem. Potrafiły, w obliczu problemów zdrowotnych psa, przedłożyć własną przyjemność (pójście na wesele) nad operację tylnych łap, skazując zwierzę na cierpienie. Uspokajam, że nie stałem wtedy biernie i psina otrzymała potrzebną pomoc. 


Podobnie było w sytuacji stłuczki, w której udział wzięła ich córka. Pierwsze pytanie matki było o to, czy samochód jest cały, a nie, czy z córką jest wszystko w porządku. Następnie niechęć do zabrania dziewczyny na SOR, mimo że skarżyła się na ból w odcinku szyjnym, tłumaczona jest tym, że długo się czeka na przyjęcie. 


Czy w obliczu takich ludzi, test opierający się na empatii ma w ogóle sens, skoro łatwo byłoby pomylić takiego człowieka z androidem? Chyba lepszy byłby test DNA czy coś, co nie pozostawiłoby żadnych wątpliwości, z kim bądź czym mamy do czynienia.


Ciekawe jest to, że empatia stała się dla ludzi na tyle ważna, że powstał merceryzm – religia koncentrująca się na empatii właśnie. Ludzie poprzez skrzynki empatyczne mogli dzielić się z innymi swoimi emocjami, a także współodczuwać ból Mercera, obrywającego kamieniami podczas wędrówki. Rany mu zadane przechodziły na uczestników, którzy w realnym świecie również przez nie cierpieli. 


Dodatkowo, ludziom tak bardzo zależy na pokazaniu swojej empatii, że pragną mieć żywe zwierzęta. I zależy im do tego stopnia, że posiadanie tytułowej elektrycznej owcy uważane jest przez głównego bohatera za coś wstydliwego. Niestety, w postapokaliptycznym świecie żywe egzemplarze są bardzo rzadkie, a przez to bardzo drogie. 


Czy androidy żyjące pośród nas to rzeczywiście taki problem? Jasne, w powieści android mógł zyskać wolność jedynie w wyniku śmierci swojego właściciela, więc wolno żyjący egzemplarz z góry był podejrzewany o morderstwo. Ale czy w sytuacji, gdyby mogły żyć ot tak, byłoby to złym rozwiązaniem? Żyjemy w cieniu wizji o zapaści demograficznej, więc androidy powinny pomóc zapełnić lukę, tak jak poniekąd oczekujemy tego teraz od imigrantów. 


Jednakże, czy bylibyśmy w stanie zaufać komuś, kto nie wykazuje oznak empatii? Androidy z jednej strony chcą być wolne, z drugiej nie są lojalne wobec innych androidów, z którymi dzielą los, i w obliczu porażki godzą się na nią, zamiast do końca walczyć o swoje „życie”. Czy w takim razie pomogłyby umierającemu człowiekowi? Albo poświęciłyby się, żeby uratować kogoś innego?


Dodatkowo stworzyłoby to inny problem: brak pewności, czy mamy do czynienia z żywą osobą. Dickowi udało się sprawić, że każdą nową postać podejrzewałem o bycie androidem. W większości przypadków miałem rację, ale dało mi to do myślenia. Jeśli chodzi o codzienne kontakty, jak zakupy spożywcze czy obsługa w banku, nie miałoby to dla mnie znaczenia, gdyby taki android był „wystarczająco ludzki”. Jednakże nie wiem, czy przez pomyłkę chciałbym się zakochać w androidce. 


Jako ludzie nie mamy problemu, by obdarzyć uczuciami androida czy robota. Nie mam na myśli od razu poważnych uczuć jak miłość (chociaż wiele utworów pokazuje, że to możliwe), ale zwyczajną sympatię czy współczucie. Kto nie nazwał ludzkim imieniem swojego robota sprzątającego? W powieści żona Deckarda żałuje androidów, które według niej mąż zabija, a według niego tylko usuwa. Za to sam łowca w pewnym momencie zapałał uczuciami do jednej z androidek, co skończyło się stosunkiem seksualnym – czymś niedopuszczalnym w jego zawodzie, a mimo to jakże częstym wśród innych łowców. 


Z pewnością dostosowanie się do nowej rzeczywistości byłoby dla wielu osób bardzo trudne, ale nie uważam, że niemożliwe. Z własnej ciekawości i chęci obserwacji, jak mogłoby to wpłynąć na społeczeństwo, chciałbym doczekać momentu, w którym istniałyby androidy dorównujące nam inteligencją. 


Pytanie na koniec: czy empatii da się nauczyć? Trudno powiedzieć, ale na pewno warto próbować. W próbach tych mogłaby pomóc technologia VR, rozwinięta o możliwość pełnej immersji z wygenerowanym światem. Wyobraźcie sobie szkolne lekcje, podczas których uczniowie zanurzają się w różne scenariusze i odczuwają określone emocje. Mogliby poznać, jak się czuje osoba niepełnosprawna, chora na przewlekłą chorobę czy ‒ bliżej dorosłości ‒ poniżana, bita lub nawet gwałcona. Dosłownie wejść w czyjąś skórę.


Tekst zredagowała Kinga Brzozowska.


#ksiazki #czytajzhejto #tworczoscwlasna #przemyslenia #sciencefiction

0eaeefe3-07ca-4400-9c05-134d6b72aa3d

Komentarze (0)

Zaloguj się aby komentować