@jimmy_gonzale pracując w poprzednim korpo mieliśmy takiego Andrzeja. Też niby człowiek niezastąpiony jak to wszyscy mówili. No i Andrzej, facet już pod 60, dość "duży", nie stroniący na imprezach od alkoholu wziął sobie i któregoś pięknego dnia zszedł na zawał... No była wielka szkoda, żal i rozpacz w firmie, a po miesiącu czy dwóch już wszystkie tematy Andrzeja były ogarnięte, niektóre nawet lepiej niż robił to wcześniej Andrzej. Dlaczego o tym piszę? Bo jak mi później ktoś rzucał tekstem, że jestem niezastąpiony to odpowiadałem zawsze "Andrzej też był". Z kolej na "bez ciebie nie dali byśmy sobie rady" miałem "A to bardzo źle, trzeba poprawić zastępowalność, bo co będzie jak dostanę zawału jak Andrzej?". Przy następnych "pochwałach" już się więc wszyscy gryźli w język i kończyło się co najwyżej na "dobra robota, dziękuję". Z resztą dawałem też jasno do zrozumienia, że dla mnie najlepszą pochwałą jest podwyżka lub premia, a nie jakieś puste słowa.