Przypomina mi to historię mojej dalekiej kuzynki z lat 2000-2002. Wyjechała na wymianę w maju z technikum gastronomicznego do Włoch, tam wyszła kolejna oferta na wymianę do Egiptu. Oczywiście spotkała tam cziapaty please don't break my heart, który jak się później okazało miał już 5 kóz i 4 nałożnice przed nią, ale ona dała coś na co cała podaleksandrysjska wioska czekała od ostatniego zaćmienia księżyca. Całkowicie przypadkiem oczywiście zaszła w ciążę, ale w tamtych czasach znaleziony patyczek z wygraną big milka dawał większą radość niż miesiąc jebacki u Janusza w Polin. W każdym razie już tam została, bo miała problemy przez ciążę z anemią, jego mamusia zorganizowała arabski M.A.S.H. w domu. Kontaktowano się cały czas z rodziną z Polin, everybody frytki. Do tygodnia po urodzeniu, efekt pracy arabskich ledźwi i polińskiej wyposzczonej macicy wydał na świat Salima-Wieprzka, bo tak to w młodości przezywano ze względu na monobrew i brązowe umaszczenie. Przeszło 3 lata żyła w piwnicy i usługiwała tylko cycem do karmienia. Ratował ją oraz około 30 innych kobiet (i oczywiście ich pomiotów) Rutkowski wtedy - 2004/5 rok to był. Wszystko dlatego, że urodziła mu pierworodnego syna. Amen.