Komentarze (6)

Niesamowicie irytuje mnie logika, jaką prezentują media w temacie nieruchomości. Problemem dla autorów nie jest fakt, że mieszkania są tak kosmicznie drogie w stosunku do zarobków większości polaków, że żeby takowe kupić, muszą zadłużyć się na 30 lat. Problemem jest to, że mają niską zdolność kredytową. To absurdalne. Co dalej, rozwiązaniem na wysokie ceny żywności będzie kredyt, a głód będzie winą niskiej zdolności?


Analogicznie, gdy mówi się o "kryzysie na rynku nieruchomości", to w odróżnieniu od rynków innych dóbr konsumpcyjnych - wysokie ceny == dobra koniuktura. Gdy większości ludzi nie stać na jedzenie, lekarza, dojechanie do pracy - wtedy mówimy o kryzysie. Ale jak nie stać ich na mieszkania - to jest dobra koniuktura. This blows my mind.


Dodam jeszcze, że według badaczy, dla prawidłowego stanu psychicznego i rozwoju człowieka, minimum jakie musi mieć dostępne w mieszkaniu/domu, to 25m2/osoba i 1 pokój dla każdego dziecka. Mimo to, najczęsciej kupowanym mieszkaniem w Polsce, są mieszkania z zakresu 50-60m2, max 3 pokoje. Nie ma co się dziwić że demografia w Polsce leży, jak ludzi stać jedynie na takie klitki.

@kao Artykuły te są pisane na zamówienie deweloperów do spółki z bankami. Dla nich to źle kiedy zdolność i ceny spadają. Więc cała optyka teraz nabiera więcej sensu.

@kao problemem nie jest wymienione przez Ciebie


Problemem dla autorów nie jest fakt, że mieszkania są tak kosmicznie drogie w stosunku do zarobków większości polaków, że żeby takowe kupić, muszą zadłużyć się na 30 lat


ani


Problemem jest to, że mają niską zdolność kredytową. To absurdalne


tylko sztuczne wywoływanie 'kryzysów' wachlując warunkami kredytów. Gdyby każdemu przysługiwał kredyt 2% na rzucony przez Ciebie metraż na cały okres kredytu i byłoby to niezależne od sztucznie wywoływanych kryzysów, ceny mieszkań byłby stabilne.


Mieszkania zawsze i wszędzie były relatywnie drogie co do zarobków, porównywanie ich do warzyw na bazarze jest XD.


Dla mnie kuriozum jest że przed akcjami z inflacją stać mnie było na mieszkanie w kredycie a teraz gdy je kupiłem, już mnie na nie nie stać.¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

@ucieklemZwypoku20 nie zgodzę się z Tobą na tak wielu poziomach, że nie wiem gdzie zacząć. Ale spróbuję wejść w polemikę.


Sztuczne wywoływanie 'kryzysów' wachlując warunkami kredytów


Jakie sztuczne wywoływanie kryzysów, co to za hipoteza? Że ktoś je wywołuje z premedytacją? Możemy wskazać jasno przyczyny kryzysu w Polsce - zbyt długo trzymane nisko stopy, które wywołały inflację, nielogiczna i niespójna polityka fiskalna rządu, niestabilne prawo itd. ale nikt tych kryzysów nie wywołuje celowo. Całkowicie świadomie (debilna polityka glapy) - jak najbardziej, ale nie dlatego, że chcą sobie mieć kryzys.


Gdyby każdemu przysługiwał kredyt 2% na rzucony przez Ciebie metraż na cały okres kredytu i byłoby to niezależne od sztucznie wywoływanych kryzysów, ceny mieszkań byłby stabilne.


Były stabilnie wysokie, bo nie mógłbyś reagować na inflację sterując popytem. Jedynie duża podaż mieszkań komunalnych byłaby w stanie to załagodzić.


Mieszkania zawsze i wszędzie były relatywnie drogie co do zarobków


No nie bardzo. Jak kończyłem studia, to już miałem policzone, że pozbieram dwa lata na swojej pensji poniżej średniej krajowej i będę miał na wkład własny na kredyt. Po dwóch latach okazało się, że muszę pozbierać kolejne 3 lata. Teraz zarabiam bardzo dobrze jak na warunki Polskie, a nadal jest to dla mnie kosmiczny wydatek.


porównywanie ich do warzyw na bazarze jest XD


A do czego porównać tak podstawowe do życia dobro, jak schronienie? To jest coś niezbędnego do życia, nie wmówisz mi, że bez dachu nad głową można lajtowo żyć, bo mieszkanie pod mostem/w samochodzie - to nie życie.


Dla mnie kuriozum jest że przed akcjami z inflacją stać mnie było na mieszkanie w kredycie a teraz gdy je kupiłem, już mnie na nie nie stać


I tutaj właśnie jedno ze źródeł problemu. Wysoka zdolność przy niskich pensjach -> ludzie chętniej dają więcej za nieruchomość -> nieruchomości drożeją. To mieszkanie było za drogie już na samym początku. Zdolność powinna być stabilnie niska, aby później kredytobiorców nie zarzynać, kiedy trzeba będzie reagować na inflację.


Dodam jeszcze, że jak sobie liczyłem ile zarabiają moi koledzy po fachu w Austrii i Niemczech, to jednak w relacji do zarobków, są w stanie sobie pozwolić na większe nieruchomości niż ja w Polsce. Zarówno na zakup, jak i najem. Stąd też, jeżeli sytuacja w ciągu najbliższych dwóch lat się nie polepszy, to wyjeżdżam tam.


Mam nadzieję, że świat ponownie pójdzie po rozum do głowy i będzie wzorować się na Nowozelandzkim Banku Centralnym, tak jak przyjęto z NZ cele inflacyjne w bankach centralnych na całym świecie i banki centralne będą w swojej polityce tak samo patrzeć na wysoką inflację jak na mocne wzrosty cen mieszkań.

Sztuczne wywoływanie 'kryzysów' wachlując warunkami kredytów


Jakie sztuczne wywoływanie kryzysów, co to za hipoteza? Że ktoś je wywołuje z premedytacją? Możemy wskazać jasno przyczyny kryzysu w Polsce - zbyt długo trzymane nisko stopy, które wywołały inflację, nielogiczna i niespójna polityka fiskalna rządu, niestabilne prawo itd. ale nikt tych kryzysów nie wywołuje celowo. Całkowicie świadomie (debilna polityka glapy) - jak najbardziej, ale nie dlatego, że chcą sobie mieć kryzys.


@kao ponieważ nie zgadzamy się w podstawie skomentuję tylko ją. Nadmierna podaż pieniądza w postaci zbyt taniego kredytu to jest działanie z premedytacją aby zasypywać dziurę budżetową. Konsekwencje takiego działania to kryzys gotowy jak z przepisu na pieczenie ciasta w piekarniku.


Polecam wykłady Miltona Friedmana


edit. Keynesism polega na sypaniu pięniędzmi przez rządy, jak się przesadzi to skądyś trzeba załatać dziurę budzetową i tu z pomocą przychodzą banki centralne(mechanizmy QE chyba znasz? Tani kredyt dla ludu też ma ogromne znaczenie we wpływach w VAT i nie tylko). One miały działać niezależnie banki centralne i rządy! Jedno miało być przeciwwagą dla drugiego a okazuje się, że są zwykle sterowane z jednego fotela. Rozdawanie pieniędzy przez rząd było od samego początku celowe i z premedytacją i to ono ruszyło lawinę, potem poratowano się tanim kredytem na telefon z NBP. Tak więc i i rząd i NBP wylał 'niezliczone ilości gotówki' do gospodarki i masz... a teraz zdziwienie. Tak nas wszystkich uczą ekonomii...


Najpierw sie wlewa pieniądze na rynek a potem się z niego zabiera. To co to jest jak nie przepis na kryzys?


Zawsze są konsekwencje durnej polityki drukowania FIATA, u ciebie widzę insynuację że Glapa jest tylko głupi i działa bez celu. Otóż nie, oni dobrze wiedza co robią.

@kao Prawda jest taka, że ludzie nie chcą mieć dzieci. No dawniej np. w domach mieszkały 2-3 pokolenia. A dzisiaj: Dom 300 m2. Dzieci 0 lub najwyżej 1.

Zaloguj się aby komentować