Co by nie mówić, to jednak najwyraźniej pozamiatał wszystkie "swing states", czyli stany, które w tym roku wybierały prezydenta.
#polityka #usa #wybory



Co by nie mówić, to jednak najwyraźniej pozamiatał wszystkie "swing states", czyli stany, które w tym roku wybierały prezydenta.
#polityka #usa #wybory



@Nemrod Mozliwe jednak cła moga namieszac na rynku wewnetrznym, a bedac obywatelem USA, ktory ma platne szkolnictwo wyzsze i opieke zdrowotna nie bylbym rad gdyby moje podatki byly przeznaczane na obronnosc Europejczykow, ktorzy oprocz tego, ze powyzsze maja darmowe to dodatkowo maja bardzo rozbudowany socjal. Nie podobaloby mi sie to i zdecydowanie popieralbym pomysly o przyduszeniu Unii.
@Nemrod Źle na to patrzysz. Jeżeli nie będziesz USA traktował jako jednolitego państwa, a jako grupę stanów połączonych w jedno to system elektorski ma sens. Po prostu każdy stan wybiera partię go reprezentującą, której siła głosu zależna jest od ilości mieszkańców stanu. Następnie ta partia głosuje na Prezydenta. To jest bardzo podobne do wyborów do Parlamentu UE i Przewodniczącego. Jedyna różnica jest taka, że u nas do parlamentu partie z poszczególnych państw wchodzą proporcjonalnie, a u nich jest tylko jeden przedstawiciel w postaci kilku osób reprezentujących.
@100mph No nie jest. Głos w Vermont ma 3 razy większą siłę, niż w Kalifornii (bo zawsze jest dwóch senatorów jeszcze). Możesz wygrać wybory mając mniej głosów, jak Trump w 2016 (o 2,8 mln głosów mniej), albo Bush w 2000. Z drugiej strony w 2016 Trump dostał w Kalifornii aż 4 mln głosów i te głosy nie miały kompletnie żadnego znaczenia, bo w Kalifornii wygrała Clinton.
Ten system miał sens 200 lat temu, kiedy ludzie pewnie nawet nie wiedzieli kto kandyduje. Ale nie teraz.
Zaloguj się aby komentować