Ciekawa analiza od ppłk rez. Macieja Korowaja
ANALIZA OPFOR – Rosyjskie Pole Walki – Ukraina 2026 rok
Na współczesnym polu walki na Ukrainie Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej (SZ FR) coraz mniej przypominają armię "etatowych środków łączności i regulaminowej artylerii", a coraz bardziej improwizowaną machinę ognia, opartą na chińskiej elektronice cywilnej, dronach i oddolnym kombinowaniu żołnierzy. To właśnie w tej mieszaninie nowoczesnych sensorów, przestarzałych TA‑57 i "Buchanek‑trumien" trzeba dziś szukać realnych słabości i mocnych stron rosyjskiego OPFOR.
Rosyjskie relacje frontowe pokazują, że ciężar walki przesunął się z klasycznej artylerii "obszarowej" na systemowe użycie BSP i improwizowanej łączności, przy czym obie domeny są trwale sprzęgnięte. Ogień artylerii SZ FR nadal zadaje główne straty Siłom Zbrojnym Ukrainy (SZU), ale jego skuteczność zależy już nie od teoretycznych tabel pola rażenia, tylko od tego, czy drony i system łączności utrzymają ciągłe rozpoznanie, wskażą cel i dowiozą logistykę.
Ogień artylerii SZ FR - możliwości realne
Relacje żołnierzy SZ FR pokazują, że 122 i 152 mm "wybijają" żywą siłę SZU dopiero przy bliskich trafieniach - odpowiednio ok. 10–15 i do 20 metrów od punktu wybuchu - a dalsze odłamki traktują jako wyjątek, nie podstawę planowania. Przykład pocisku 152 mm, który eksplodował trzy metry od ziemno‑drewnianego schronu SZU i pozwolił obrońcy kontynuować ogień, dobrze pokazuje odporność improwizowanych umocnień i ograniczenia klasycznych norm pola rażenia.
Z ich punktu widzenia oznacza to konieczność prowadzenia ognia bardzo blisko własnej piechoty i wymusza ciągłe korygowanie - bez dronów artyleria SZ FR staje się "efektownym, ale ślepym" instrumentem. SZU stosuje lekkie, rozproszone schrony (lisie nory - taktyka syryjska), dodatkowo dobrze zamaskowane i spięte z rozpoznaniem technicznym, co znacząco redukują efektywność rosyjskiego ognia pośredniego.
Kultura ognia i logistyka amunicji
Kultura obsługi ognia w SZ FR pozostaje głęboko "kombinatorska": pododdziały tworzą zapasy nieewidencjonowanych strzałów, oszczędzają amunicję poprzez fikcyjne meldunki o rzekomo wykonanych wystrzałach, a nawet dowożą łuski z poligonów, by zgadzały się papiery. Równolegle występują duże rozrzuty masy ładunków miotających - w jednej partii sięgające kilograma - co zmusza obsługi do "przesypywania" prochu mimo zakazu i zwiększa ryzyko wypadków.
Ten model oznacza, że realny potencjał ogniowy może być większy niż wynika z etatu, ale jest kupowany kosztem bezpieczeństwa, jakości raportowania i przewidywalności. To obszar, który SZU często eksploatuje informacyjnie (awarie, przedwczesne wybuchy) i operacyjnie, zakładając wysoką wrażliwość rosyjskiego systemu na lokalne przerwy w dostawach właściwej amunicji, co przekłada się na jej wydajność na polu walki.
Doron (BSP) jako kręgosłup systemu walki
W rosyjskim modelu obrony główny ciężar zatrzymywania natarć SZU spoczywa na sieci BSP - rozpoznawczych, uderzeniowych FPV i ciężkich np. "typu: Baba‑Jaga" - oraz artylerii korygowanej z powietrza. Piechota SZ FR ma głównie "podtrzymywać linię" małymi, rozproszonymi grupami (2–3 ludzi na stanowisku), które pełnią rolę kotwicy w terenie i znacznika rubieży, ale nie stanowią realnej przeszkody dla dobrze przygotowanego natarcia SZU.
Jednocześnie ten sam ograniczony zasób dronów musi obsłużyć zarówno "wolne łowy" (materiał do raportów o zniszczonej technice SZU), jak i bezpośrednie wsparcie działań lądowych. Rosyjscy operatorzy mają interes w polowaniu na efektowne cele - w przeciwnym razie grozi im przeniesienie do piechoty szturmowej - co obniża jakość osłony ich własnych wojsk i tworzy luki, które SZU świadomie wykorzystują. "Podając" rosyjskim operatorom BSP sporo "pozornych wartościowych celów" - stąd dużo meldunków trafień - w zagraniczną technikę i artylerię SZU (w każdej ukraińskiej brygadzie jest co najmniej kompania "X" odpowiedzialna za budowę i dystrybucje pozornych celów).
Rytm Małego Nieba i „ślepe” szturmy
SZ FR nauczyły się myśleć rytmem lotów BSP. Długotrwała obserwacja pozwala im wskazać pory dnia, gdy aktywność dronów SZU spada - typowo w okolicach zmian operatorów - i wtedy wprowadzają własne działania "po szaremu", o świcie lub zmierzchu. Z mojego punktu widzenia SZU powinny celowo rozmywać ten rytm, wprowadzać losowość w grafiki lotów i wymiany załóg, tak aby przestał być czytelnym sygnałem taktycznym.
Nowym elementem są tzw. "ślepe" szturmy SZ FR, prowadzone wyłącznie na podstawie komend z BSP: atakującym podaje się liczbę kroków, kierunek i odległość strzelania, a ścieżki przejścia są wcześniej rozpoznane dronami i zaminowane "na boki", by nie mogły zostać przecięte przez rajd Ukraińców.
W tym modelu radiostacja jest ważniejsza niż karabinek - utrata broni osobistej może zostać skompensowana wsparciem ogniowym, utrata radia oznacza utratę zdolności manewru w strefie nasyconej BSP. Tak wygląda rosyjski bezpośredni punkt nacisku dla SZU. Ich piechota szturmowa "otwiera kierunek" wymusza ruch ukraińskich środków rozpoznawczych ogniowych i piechoty - wykryte w ten sposób cele rażą rosyjskie drony artyleria i bomby szybujące KAB.
Jak wskazują ostanie rosyjskie relacje Ukraińcy rażą selektywne - celując w ich środki łączności taktycznej (anteny, radiostacje, operatorzy dronów) co skutecznie paraliżuje całe „ślepe” rosyjskie grupy szturmowe.
Środki łączności SZ FR – poziom taktyczny
Na szczeblu pułk–batalion–kompania kręgosłup łączności radiowej SZ FR tworzą cywilne chińskie radiostacje i odbiorniki, wyposażone w szyfrowanie cyfrowe i zapewniające stabilną łączność w odległości 10-15 km. Rosyjska armia jedynie zatwierdziła listę dopuszczonych modeli i dopuściła ich pozyskiwanie z "pomocy humanitarnej" oraz zakupów oddziałowych - cała reszta została zrzucona na inicjatywę oddolną.
Wojskowe R‑187 „Azart”, projektowane jako etatowa, szyfrowana radiostacja taktyczna, w praktyce pełnią rolę sprzętu rezerwowego: są rozdawane dowódcom, ale nie zapewniają 100% nasycenia na froncie, mają gorszą stabilność łącza i wymagają dedykowanych baterii oraz ładowarek.
Natomiast chińskie radiotelefony ładuje się z powerbanków i zwykłych cywilnych ładowarek USB‑C, są lżejsze i bardziej kompaktowe oraz dostępne - dlatego to one faktycznie trzymają rosyjską łączność na froncie.
Łączność przewodowa (podstawowa łączność w SZ FR) opiera się na klasycznych polowych aparatach TA‑57/TA‑88, drogich jak na warunki frontowe, ale sprawdzonych i produkowanych od dekad.
Równolegle pojawiają się tańsze chińskie telefony, wykorzystywane tam, gdzie istnieje lokalna infrastruktura (ukraińska - okupowana i rosyjska).
Łączność dalekiego zasięgu (ATS‑y, poczta elektroniczna) korzysta z rosyjskich systemów centralnych (w tym satelitarnych i troposferycznych), natomiast aparaty abonenckie i laptopy to znów w większości wyroby cywilne z Chin, zatwierdzone formalnie przez armię (Służbę "K" i kontrwywiad wojskowy FSB).
Wojskowy Internet opiera się w całości na sprzęcie komercyjnym - światłowody, switche, routery, komputery - a jego realne zapewnienie zadań spada na społeczników lub regiony federalne, którzy finansują zakupy z własnych środków, budżetów jednostek oraz funduszy regionalnych i tzw. "humanitarnych".
Typowy scenariusz: rosyjscy łącznościowcy (od pułku do dywizji) dostają zadanie "zrobić Internet" w punkcie dowodzenia, sporządza kosztorys (kable, maszty, routery, przełączniki) i wychodzi konkretna kwota rzędu 20–30 tys. rubli (900-1400 złotych) za jeden kierunek łącznościowy.
Poczta kurierska i "miękka" infrastruktura
W obszarze poczty kurierskiej SZ FR zapewniają teoretycznie pojazd, sejfy, broń i paliwo, ale w praktyce często na papierze "Buchanka" (podstawowy pojazd kurierski SZ FR - UAZ‑452) jest sprawna, a faktycznie jest to "trumna na kołach".
Żeby nie wyłączać kierunku pocztowego, rosyjscy łącznościowcy pozyskują sprawny samochód z pomocy humanitarnej, rejestrują go długo, a później pełne utrzymanie spada na ich jednostkę kurierską - oczywiście system rosyjskiej logistyki nie przewiduje części do "nieetatowego" auta.
Cały sprzęt biurowy (drukarki, komputery) oraz materiały eksploatacyjne (tusz, papier), a nawet teczki na dokumenty, w tym tajne, są z reguły kupowane z własnych środków żołnierzy lub przy wsparciu sponsorów (batalion, pułk i brygada).
W praktyce oznacza to, że rosyjski system obiegu dokumentów i meldunków jest finansowany w dużej mierze "społecznie", przy czym państwo dostarcza głównie paliwo i minimum sprzętu bazowego.
Wnioski
W mojej ocenie mamy do czynienia z przeciwnikiem, który przeszedł przyspieszoną "rewolucję dronowo‑łącznościową", ale nadal funkcjonuje w kulturze improwizacji, obchodzenia procedur i fetyszyzowania efektu wizualnego (nagrania zniszczonej techniki) ponad trwałe zabezpieczenie manewru.
Mocne strony SZ FR to elastyczne wykorzystanie BSP w pełnym spektrum oraz wysoka tolerancja na ryzyko i tempo ognia, ale słabości są równie wyraźne: uzależnienie od cywilnej elektroniki chińskiej, chroniczny konflikt między "wolnym polowaniem" a wsparciem wojsk lądowych, wrażliwość na utratę łączności radiowej i ewakuacji rannych oraz strukturalne niedoszacowanie roli piechoty w obronie.
To w te szczeliny - rytm lotów BSP, punkty krytyczne logistyki (małe pojazdy, motocykle elektryczne), improwizowaną infrastrukturę internetową i radiową oraz "cienką" linię piechoty (40-100 żołnierzy na 6 km szerokości frontu) - Ukraińcy powinny uderzać priorytetowo (i uderzają), zamiast próbować przełamywać sam, z natury silny, front ogniowy rosyjskiej artylerii oraz dronów.
Pozdrawiam i dziękuję.
#wojna #rosja #ukraina