Ciągle czytam w internecie, że konfederacja to racjonalny wybór wyborczy lub jakaś alternatywa do "bandy czworga", "układu postmagdalenkowego". Zniosą socjal, uproszczą i zmniejszą podatki. Oczywiście ja w takie bzdury nie wierzę, bo każdy wie, że budżet to nie guma, a w miejsca zabierane państwu wejdzie wolny rynek, czyli mafie, zmowy i darwinizm. Jak wiadomo "wolność dla wilków, oznacza śmierć owiec". Jednak dla potrzeb eksperymentu można przyjrzeć się konfederacji.
Co osiągnęli w dzisiejszym sejmie?
Wysłali kompromis aborcyjny do trybunału konstytucyjnego i wywołali tym wojnę światopoglądową. Odstawiali jakieś cyrki z maseczkami i nie wiedzieli czy są zaszczepieni. To ich jedyne osiągnięcie, bo żadnych ustaw nie przepychali, bo było ich za mało, więc po co coś robić. Można szczerze powiedzieć, że nic nie osiągnęli. A jak wiadomo w sejmie nie płaci się za wyniki.
Pewnie mają jakiś program?
Program służy tylko do wygrania wyborów, więc w sumie to go nie mają. Jak mają, to patrzą co jest akurat popularne(ostatnio auta spalinowe i robaki są na topie). Niby nie lubią socjalu, ale nie wiedzą, czy chcą się go pozbywać. Niby mają szuflady pełne ustaw, ale zapomnieli wykupić serwera i się zgubiły. Jak można tak nie szanować własnej ciężkiej pracy? Niby walczą z dyskryminacją mężczyzn, ale przecież mężczyźni zgadzają się na dyskryminację. Niby mają plan gospodarczy, ale nie chcą o nim rozmawiać.
Czy różnią się od innych formacji sejmowych?
Nie różnią się. Nie spełnią swoich obietnic wyborczych jak wszystkie. Patrząc po demografii, zdobędą na tyle głosów, żeby nie być za nic odpowiedzialnymi, a hajs się zgadzał. Może jeszcze uda się im wejść do koalicji rządowej i zdobędą jakieś frukta, forsując jakieś ustawy światopoglądowe.
#polityka #konfederacja