Chyba nie ma bardziej nieszanującej drugiego człowieka grupy niż handlarze. Chociaż politycy depczą im po piętach.
Przez telefon: "Panie igła, sprawdzona, nic nie dolega, gotowa do jazdy, brać i zabierać, pewne auto!! One one"
Na miejscu: "No ale vin się nie zgadza z ogłoszeniem, maska spasowana tak, że z jednej strony wejdzie kuna z walizkami a z drugiej trze o błotnik, autodna pokazuje całkę za granicą a auto nawet nie ma przeglądu".
Handlarz: <pikachu_face>.
#zalesie