Byłem w takim wypadku jako pasażer siedzący w tylnym rzędzie. Od momentu rzucenia auta jadącego z naprzeciwka to te kilka sekund to była taka adrenalina i koncentracja, że zapiąłem pasy spiacemu pasazerowi obok, obudziłem go, sprawdziłem na szybko czy mam jakąś poduszkę, zapałem się kolanami o fotel przede mną i kierowcy krzyczałem by spierdalal do rowu. Cała akcja to sekundy.
Zaloguj się aby komentować