#chujwieco #alkoholizm #ender

02.02.2026 - Dzień 3

Zmieniam trochę numerację daty i dni. Taka forma zostaje na stałe bo jest znacznie bardziej czytelna. Jak gdzieś dwie walnę w numeracji, to zainteresowanych zapraszam do poprawiania mnie. Przejdźmy do dziś.

Sen:

Noc oczywiście nie przespana jak wszystkie inne. Nie to, że nie spałem, ale też ciężko to nazwać tzw. snem polifazowym, który podobno praktykował Leonardo da Vinci. Różnica polega na tym, że to on wybierał kiedy się kładzie i kiedy wstaje (ok 4 cykle na dobę nie pamiętam proporcji ale były rowno i rozsądnie na dobę rozłożone). Tak w moim przypadku to zdecydowanie nie ja wybieram czy po 12-14 godzinach czuwania śpię 15 minut czy 20. Do tego dochodzą czynniki zewnętrzne. Jak włáczę sobie jakiś podcast a najlepiej jakiś serial, którego nie trzeba oglądać z odcina na odcinek bo jest tak infantylny, że to nie ma sensu, to spoko mi się przy tym zasypia. Pozornie. Odcinek się kończy - ja się momentalnie budzę. Bo najdłuższy termin jaki przespałem w takim trybie to może 30-40 minut. Gorzej niż w Guantanamo. A to bardzo szkodliwe bo mocno wpływa na odporność organizmu.

Dieta :

Z racji, że jem raczej rzadko i raczej mało, to staram się jeść albo tłusto, albo mało ale za to wysokiej jakości mięsa i sera. Cenowo chyba wychodzi podobnie. Moja żołądkowa flora bakteryjna pewnie by nie istniała gdyby nie codzienne kefiry i suplementacja multivitaminą i wit. D.

Przeżycia : (chyba jeszcze te wpisy będzie dzielił na sekcje, będą jeszcze bardziej czytelne)

A na dzień dobry czyli ok 4 rano po krótkiej drzemce zacząłem znowu oglądać jakiś serial. Przed 7 rano udawało mi się już jakoś przysypiać, po czym obudziła mnie Starsza codziennym pytaniem (bo słyszy, że coś w tle leci)- Zrobić ci coś do picia ? Kawę ? Herbatę ? Kanapki ? - i ja już się nie dziwię, że jest tyle przemocy w rodzinach bo ile do k⁎⁎wy nędzy można powtarzać żeby się o to o żadnej porze z rana nie pytała. Działa. Do następnego poranka. I weź tu k⁎⁎wa po tym zaśnij jak się o tej porze ciśnienie podnosi. Wierzę, że się da. Ja nie potrafię. Oczywiście ma dobre intencje, ale to się już zamieniło w Jej codzienną podświadomą rutynę do tego stopnia, że Sama jej nie kontroluje. Taki odruch nad którym się nawet nie zastanawia. W dodatku to jeden z wielu. Nieszkodliwy ale irytujący do granic.

Umyłem dupsko bo po 9 miałem czekać na telefon z kadr na temat godziny przyjazdu w związku z podpisaniem rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Jest info - będzie gotowa po 11. Odebrałem porozumienie, dopytałem się przy okazji o kwestie rejestracji w PUP, żeby jak najszybciej się zarejestrować jako bezrobotny i po rejestracji ubezpieczyć się w ZUS, żeby bezpłatnie iść na przyszłe leczenie w oddziale zamkniętym na NFZ.

Dla zainteresowanych - w momencie dnia rozwiązania umowy macie 7 dni na to żeby zarejestrować się jako bezrobotny, gdzie kwity fizycznie powinni wydać od ręki tyle samo dni macie na zarejestrowanie się w ZUS również od tego samego terminu (pod warunkiem, że nie jest to zwolnienie dyscyplinarne, a miejcie na uwadze, że zwolnienie dyscyplinarne pracodawca może wystawić Wam do miesiąca od zaistniałego wydarzenia więc nie kombinujcie z przeciąganiem terminu na L4, bo jak tylko pracodawca dostanie L4 na biurko, to wy⁎⁎⁎⁎⁎olić Was dyscyplinarnie następnego dnia).

Co dalej :

W czwartek nastepne spotkanie z Moniką w poradni uzależnień. Tego samego dnia będę składał właśnie papiery do PUP, z nimi do ZUS nie muszę jechać bo na szczęście mam składki ZUS opłacone jeszcze na luty. No i trzeba szukać ośrodka, który będzie miał najkrótszy termin oczekiwania. No i zostaje mniej więcej miesiąc do półtora na ogarnięcie skierowania. Najpierw rejestracja w zamkniętym ośrodku uzależnień. Następnie skierowanie od rodzinnego (chyba) albo od psychiatry (już na pewno) ale na konkretny wybrany już ośrodek i chyba też konkretny termin. Do niektórych ośrodków można się zarejestrować tylko telefonicznie i ewentualnie wpaść na wizytę - takie jednoosobowe dni otwarte. A w niektórych jest to obligatoryjne, żeby się zarejestrować. Koniec końców i tak trzeba będzie tam wcześniej pojechać. Podczas tej wstępnej wizyty oprowadza po oddziale, wytłumaczą zasadi i warunki, przedstawią mniej więcej grafik dnia i wytłumaczą czego się spodziewać i co należy że sobą zabrać. Wyżywienie jest w zakresie obowiązków ośrodków. Oczywiście kuchnia jest również dostępna dla wszystkich. Jutro albo pojutrze będę po nich dzwonił, ale najpierw muszę przysiąść chwilę i ułożyć sobie jakąś listę konkretnych pytań, żeby potem nie siedzieć jak debil i tylko słuchać opowiadań.

Pamiętajcie, że po zakupy sami z nich nie wyjdziecie=]

Myślałem, że nie będzie o czym pisać, a tu znowu elaborat wyskoczył. A nie ma jeszcze 13.

Z fartem Mordeczki. Wszystkim zainteresowanym życzę miłej lektury i miłego dnia. A uzależnionym - k⁎⁎wa... damy radę.

01.02.2026 - Dzień 2 Dopisuje tutaj bo wiele się nie działo. No powiem Wam, że początek czyli ok czwartek rano zaczął się słabo. Nie wiem z czego to wynikało ale fizycznie czułem się dosyć słabo. Do tego problemy żołądkowe, osłabienie itp. Ale byłem umówiony że Starszym na niedzielny obiad u Ciotki. Pozbierałem się jakoś ledwo przed południem do kupy i w drogę. Na miejscu w sumie nic nie zjadłem bo wszystko zwracałem i tylko się tam męczyłem fizycznie, ale atmosfera była spoko. Zacząłem coś podjadać bez kontrowersji dopiero ok 18:00 w domu. W sumie nic ciekawego się nie działo. Ciotki rada - po powrocie skądkolwiek, rozbierzcie się i umyjcie rączki.

I #heheszki na koniec...

Nawet nie wiem kiedy skończyłem srać xD

Komentarze (20)

@Hajt Do melisy nawet nie przysiadłem bo nie ma sensu. Melatonina 5g w normalnym organizmie zaczyna działać po ok 2-3 tygodniach jak masz małe niedobory.

@ErwinoRommelo Właśnie jak najbardziej. Ci co wygrywają to tylko na początek muszą wygrać z sobą. Ja ekspertem nie jestem. I pewnie nigdy nie będę. Ale jak odpuszczę to też o tym napiszę na tagu...

Polecam #hejtojointclub . Możesz to skonsultować ze swoją terapeutką, ale polecam zamianę substancji aktywnej na marihuaninę, będziesz spał, będziesz jadł, o ile nie wyskoczysz z balkonu to nic Ci nie grozi;)

@dradrian_zwierachs Ja akurat nie mam kompletnie nic przeciwko marihuanie. Na spanie i na apetyt to wiem że w mojej sytuacji to by był złoty środek. Po lajtowych barbituranach tez każdy zaśnie. Ale 3h to nie jest sen.

W sumie jest to całkiem spoko półśrodek. Ale najpierw trzeba pogonić to co mnie skłaniało do głupich decyzji od dawna dawna. Jak z tym sobie poradzę to w najgorszym wypadku zostanę trzeźwym grubasem =D

@dradrian_zwierachs Będę pisał. To będzie kontrowersyjne. Będą mnie jebać za głupoty, ja się będę starał. No ale nie oszukujmy się. Nie wiesz co przyniesie jutro.

Czas pokaże. Nie jest źle, nie jest dobrze.

Jest umiarkowanie.

@enderwiggin elegancko. Myślę że twoim zadaniem teraz jest zorganizować dla siebie pomoc. Później pozwól sobie pomóc. Mam nadzieję że trafisz na dobrych specjalistów.


Też mam problem ze spaniem, ale to raczej kwestia wypalenia zawodowego. Moja sytuacja jest o niebo lepsza ale w moim przypadku to jest po prostu jakiś kryzys egzystencjalny a nie żadne uzależnienie. Mam łatwiej.

Co obserwuje wśród ludzi: alkohol i narkotyki pogarszają sytuację. Ludzie tracą pracę, rodziny albo umierają. Średnia zgonów to tak między 30 do 60 lat a zależnosci od substancji i poziomu uzależnienia.

Potem są mniejsze problemy, typu kryzysy w życiu. Np. ktoś bliski Ci zmarł. Nie jesteś w stanie odnaleźć sensu w życiu w tym co robisz. I tutaj jeśli nie pojawi się uzależnienie to może być bieda. Może coś się popsuć - ale to najlepsza pozycja do wyjścia. Ale można pogorszyć sprawę idąc w uzależnienia. W obu sytuacjach człowiek stoi na rozdrożu. W tym przypadku wystarczy trochę pracy, jakieś leki, np na depresję i można żyć dalej. Albo może nawet bez leków.

Najgorszy przypadek to ciężka depresja. A jak jest jeszcze połączona z narkotykami i alkoholem to zgon bo ciężkie leki na głowę i np. alkohol albo inna substancja doprowadza do śmierci w ciągu kilku lat.

Od tego stanu nieco lepsza jest nieuleczalna depresja i Ciężkie antydepresanty. Rotacja leków. Tutaj można jakoś funkcjonować między zmianami leków, pracować ewentualnie zmieniać pracę albo znaleźć taką w której będą tolerować przerwy w trakcie zmiany leków. Człowiek z takim zestawem może dożyć nawet późnej młodości albo nawet wczesnej starości ale i tak wykończy go to szybciej.

W najlepszej sytuacji są osoby stabilne psychicznie, takie które nie doświadczają traum albo dobrze sobie z nimi radzą. Zazwyczaj takie osoby radzą sobie z niuansami życia, chociaż praca ich nurzy to ją wykonyją bo mają stabilny układ nerwowy i jest im łatwo. Takich jest mniejszość ale naszym celem jest znaleźć się w tym miejscu. To może się nie udać ale trzeba próbować.

@DexterFromLab No jak już tak się rozpisałeś to ja chyba należę do trzeciej grupy. Nie bite leków, nie palę marihuany, zwolennikiem syntetycznych to już absolutnie nie jestem. Póki co i chyba wiele tego nie zmieni - alkohol jest moja największa bolączką. Zmagam się z tym już ponad 15 lat, a już jakieś 5 temu kompletnie sobie to uświadomiłem.

Anegdota - podczas eksmisji mnie z ostatniej pracy doszły do mnie takie plotki, że sam bym ich o sobie nie wymyślił xD Nie będę tutaj nazw własnych przytaczał, bo ktoś inny mógłby je z sobą powiązać. Co nie zmienia faktu, że zawaliłem swój temat. Rezta podejrzeń jest nie tyle co zabawna, ale wręcz szokująca. Tym bardziej, że wiem o kim była mowa. A tu mi łatki przyklejają na siłę xD

No ale koniec tego. Umowa rozwiązana. I tyle. Spokój na duszy i głowie się zrobił. Więc jest czas na przemyślenia, podniesienie się, i decyzję na to co dalej.

@enderwiggin Nie bierz do siebie. Obiektywnie rzecz biorąc umysł alkoholika będzie przeinaczał fakty. I skoro wiesz że ludzie coś mówili to ciężko Ci będzie dojść do tego co było prawdą a co kłamstwem. Musisz to zostawić za sobą, i postanowić że ogarniesz burdel. Radzę odciąć przeszłość grubą krechą i budować wszystko na nowo, tak jak by przeszłość nie istniała. Od tej pory jesteś ty a za jakis czas ty bez nałogu. Możesz odcinać się z każdą trudną sytuacją i za każdym razem postanawiać że jutro będzie lepiej.

@DexterFromLab Dosko2njenkila dni emu odciąłem już wszystko. Całą swoją przeszłość mentalna już dawno. Obecnie zawodową.

Tak jak mówiłem - ja praktycznie nie śpię, a jak spie nawet te 19-15 to wstaje.

Nie ukrywam - luksus nie jest, ale dla mnie każde 19 minut snu nie jest czymś normalnym jak dla ludzi którzy potrafią doić 8-10-12 godzin. Ja bym zapłacił za to żeby się przespać 18h snu kiedy nikt mi nie będzie w tym przerywał.

@enderwiggin raz spałem 18 godzin. Jak tata zmarł a ja przy nim byłem. Jak go zabrali martwego do karawanu to ja się położyłem spać i spałem 18 godzin bez przerwy. Rak... Cały czas śniło mi się że jestem w czarnym pudełku a w okół tylko aksamitna ciemność i cisza. Pierwszy raz od dawna odpocząłem.

@enderwiggin ja byłem na lekach. Generalnie koszmar. Do tej pory najgorsza rzecz jaka mnie spotkała w życiu. Ale co mogę powiedzieć, mogą pojawić się następne złe rzeczy a nawet gorsze. I trzeba sobie radzić z tym bez alko i narkotyków. Ale można poprosić psychiatrę o leki. Zawsze to jakaś pomoc. Potem po lekach jest takie uczucie że w sumie wszystko można robić. Człowiek funkcjonuje śpi, je, pracuje i ogólnie nie czuć tych objawów stresu etc.... Fizycznie jest ok. Ale jednocześnie jest świadomość tego jak chujowa jest to sytuacja i że samopoczucie to tylko jakaś jebana biochemia w mózgu. Świadomość sama w sobie też potrafi być bolesna mimo że fizycznie i psychicznie człowoek czuje się lepiej

@DexterFromLab Panie Dexterku. Jedna i druga sytuacja jest turbo spierdolona. Obecnie to nie wygląda tak, że robię uniki od alkoholu. Ale bardzo chciałbym się tego pozbyć. No i nie wiem co powiedzieć Monice jak mnie zapyta kiedy ostatnio piłem. Będę szczery.

@enderwiggin nie musisz przestać pić dzisiaj. Od tego jest odwyk. Ale musisz być zdecydowany że bierzesz terapię na klatę. A potem nie tylasz alko już nigdy. I wtedy się uda. Pij ze śwoadomością że to ostatnie pociągnięcia. Bądź świadomy że robi Ci to krzywdę. Są specjaliści. Pomogą Ci. To nie jest łatwe i sam sobie nie poradzisz. Wierzę w ciebie.

@DexterFromLab Plan jest troszkę odmienny. Zmniejszam swoje limity. Dzienne, tygodniowe, wiem że tego się nie da odstawić z dnia na dzień, ale po wakacjach to już ma być kompletne zero. I mam świadomość że jak później się złamię, to wszystko będzie na nic. Spożywam znacznie mniej. I jestem świadomy tego na co się pisze. Determinacja jest.

Zaloguj się aby komentować