@Kanciak Przez ten cyrk covidowy postanowiłem wrócić, bo w tym okresie w Hiszpanii też nie dało się żyć, choć i tak nie miałem najgorzej, bo normalnie pracowałem ponieważ była to praca w sektorze rolniczym/spożywczym, miałem też coś w rodzaju przepustki, a że robiłem na różne zmiany to była ona od 6 do 22, więc mogłem w porównaniu do innych w miarę spokojnie wychodzić sobie z domu i jak coś idę/wracam do/z pracy, choć tylko w teorii, bo bez maski mógł pewnie być przypał, ale na szczęście go nigdy nie napotkałem, tylko kilka razy stare baby na mnie nawrzeszczały z drugiej strony chodnika, no ale przez to wszystko postanowiłem spróbować w Polsce. Pomyślałem, że to jedyny moment by spróbować tam w jakiś sposób ułożyć sobie życie, bo kiedyś niby chciałem mieszkać "u siebie". Wiem, głupie. Może i w Hiszpanii i tak pracowałem bez maski, bo powiedziałem, że nie mogę w tym oddychać i tak się nie da pracować i kierowniczka, która była w porządku i chciała bym tam pracował, bo zapierzałem jak wół jak było trzeba, nigdy się nie spoznialem, nie chodziłem na żadne zwolnienia (przez 3 lata ani razu żadnego chorobowego czy coś) a zamiast mnie alternatywą byli upośledzeni w stopniu lekkim przybysze z magrebu, często wcale/bardzo słabo mówiący po hiszpańsku, z których jakieś 75% rezygnowało po pierwszym dniu (lub w trakcie), jakieś 90% po tygodniu, a wszyscy oprócz w sumie jednego których tam widziałem szukali tylko opcji jak tylko robić jak najmniej i jakoś przetrwać dzień, więc na luzie przymknęła oko (podczas gdy niektórzy dymali w maskach i przylbicach jednocześnie), za to w Polsce i tak byłem ciągany po sądach.