Byłem na wyjeździe i ominęła mnie imba w #konowalposting z Kacprzyk
Mam parę pytań:
-
jak to się stało, że doszło do takiego "wycieku". Czy wiadomo kto, gdzie i jak puścił famę z tym Kacprzykiem. Zdawało się, że jest to tajemnica poliszynela, że są takie tłuste koty wśród lekarzy, który kombinują prywatną z publiczną, tłuką godziny mniej lub bardziej fikcyjnie. A teraz reakcja mediów i polityki jakby to pikachu face - "pierwszy raz, no nie ma opcji by ta patologia istniała ponad dekadę". Moje wrażenie, że w końcu czara przelała falę goryczy i jak to gówno uderzyło w wiatrak to cała "iluzja" o lekarzach jebła w parę dni?
-
zahaczając o foliową czapkę to brzmi jak inżyneria społeczna, że teraz można za zgodą opinii publicznej wepchać ustawy do ograniczania godzin, a doktory d⁎⁎a cicho. Dlaczego? Bo gadało się o #konowalposting od dekady. Niby każdy wiedział.
-
czy to jakaś głupota, fałszywa iluzja bezpieczeństwa, żądza władzy, nadmierna pewność siebie, kolejny poziom bezczelności, że tacy lekarze pchają się do radnych? Przecież można rzec, że "mieli wszystko" do trzepania kapuchy, a tutaj sobie za jakieś "grosze" narażają się do wydawania "tajnych" zarobków
Obligatoryjnie #polityka #polska