Wydaje mi się, że dokładnie tak samo wyglądały niektóre warszawskie szkoły i domy w 1944.
Zasada jest prosta: nasi to partyzanci, tamci to bandyci. I jeszcze jedna - zwycięzców się nie sądzi.
"(...) świat sądził, że wciąż mamy skrupuły i atakujemy wyłącznie to, co humanitaryści nazywają „celami wojskowymi". Mogę was, panowie, zapewnić, że nie tolerujemy już takich skrupułów – stwierdził w listopadzie 1941 r. marszałek Richard Peirse, poprzednik Harrisa na stanowisku dowódcy Bomber Command. Harris odziedziczył więc doktrynę nakazującą mu atakować cele cywilne w Niemczech. Nie miał jednak do niej większych zastrzeżeń i entuzjastycznie zabrał się do jej wdrażania. „Musimy zabić mnóstwo Szkopów, zanim wygramy tę wojnę" – napisał w kwietniu 1942 r."
Swoją drogą, trzeba mieć niesłychany tupet, by relatywizować metody terrorystów palestyńskich i zestawiać je z powstańcami warszawskimi i państwem podziemnym...
I to nie pierwszy raz słyszę takie opinie, dramat!