Arielka zwana kozą, anielka, adżelką. Trafiła do nas po smierci naszego najstarszego kota kiedy to nasze myślenie zmienilo sie z "cztery koty to za dużo" na "były cztery to znowu musi byc cztery". Wzięta z fundacji. Byla po jakims wypadku po którym straciła wladze w tylnich łapach. Jak ja braliśmy była już wyleczona ale lekki niedowład jej zostal i ma jakies zaburzenia neurologiczne w stylu padaczki podczas snu. Jak do nas trafila dala nam w kość bo uwielbiala sikać w pościel. Byliśmy juz bezradni ale wszystko ustało po tym jak przeprowadziliśmy sie do nowego mieszkania. Arielka miala byc juz ostatnim kotem, po przeprowadzce zdecydowalismy sie jeszcze na piesa - Zośkę a potem drugiego piesa Maćka. A potem to już poszło z górki. Szkoda gadać...

2b8e300c-c8d9-4b06-8a67-20d279b46d0c
dd8404f1-c7a0-42b8-9bcb-4a7da36b09bb
2c829ae1-5859-4260-bb58-52c0eca0f431

Komentarze (11)

@dywagacja Dzięki. Nie dało by się tego nie zrobić. Wszystkie moje koty to miziaki straszne i nie mogę na chwilę usiąść żeby się ze dwa nie próbowały wpakować na kolana. I głośno się upominają o głaski.

@serotonin_enjoyer ja od chwili kiedy siadam na fotelu żeby popracować to liczę w minutach czas po którym kot ląduje mi na kolanach Piękny kot

@Pan_Wiesio Weź nie żartuj człowieku, wiesz ile jest kitków które tylko marzą o tym żeby popracować z człowiekiem na Home Office. Szczególnie ostatnio, wszystko drożeje i nikt nie chce brać sobie zobowiązania na głowę a kto może to wyrzuca. Rozejrzyj się tylko i zaraz nie będziesz pracował sam

@serotonin_enjoyer fajnie by było tylko do pracy mieć kotka, bo na codzień, mieszkając samemu na zadupiu, to bym nie miał za bardzo możliwości odpowiednio się zaopiekować zwierzakiem ech, życie...

Zaloguj się aby komentować