A propos udokumentowania "uśmiechniętego słoneczka" przez rosyjskich astronomów przypomniał mi się dowcip z poprzedniej epoki:
Rankiem Breżniew spojrzał w niebo i uśmiechnął się do słońca. Nagle Słońce powiedziało:
– Dzień dobry, drogi Leonidu Iljichu”.
Zdumiony i szczęśliwy Breżniew opowiedział członkom Politbiura, że nawet słońce go zna i osobiście go pozdrawia. Członkowie Politbiura byli sceptyczni, ale wątpliwości zachowali dla siebie. Pod wieczór Breżniew powiedział do nich:
– Widzę, że nie wierzycie mojemu słowu. Wyjdźmy na zewnątrz, a wam pokażę!
Wyszli na zewnątrz, a Breżniew powiedział do słońca, które było już nisko:
– Moje drogie Słońce, dobry wieczór.
– Idź do diabła, stary idioto. - odpowiedziało Słońce.
– Co to znaczy? Czy wiesz, z kim rozmawiasz? – krzyknął Breżniew gniewnie.
– Mam to gdzieś. Jestem już na Zachodzie, robię co chcę! – odparło Słońce.
#heheszki #dowcipy