976 + 1 = 977
Tytuł: Ewangelia Filipa
Autor: Jean-Yves Leloup (główny autor), Ewa Mickiewicz (przekład)
Kategoria: religijne
Wydawnictwo: Purana
Format: książka papierowa
Liczba stron: 167
Ocena: 3/10
W ubiegłym tygodniu, jadąc do Szczecina, znalazłem na półeczce z bookcrossingiem "Ewangelię Filipa". Nic nadzwyczajnego, wiem, że na tej półce od lat adwentyści, katolicy i świadkowie Jehowy rywalizują ze sobą w dostarczaniu książek religijnych. O apokryfach troszkę czytałem, wiedziałem, czym są one, jak należy je rozumieć itd., ale jakoś nie miałem okazji przeczytać żadnego takiego utworu. No to pożyczyłem sobie książkę, planując po jej lekturze odnieść ją na półkę na dworcu.
Autorem opracowania jest Jean-Yves Leloup, francuski duchowny... prawosławny. Ciekawe połączenie. Za przekład książki odpowiada zaś niejaka Ewa Mickiewicz. Książkę poprzedza wstęp, który z grubsza przybliża historię apokryfu. Część właściwą stanowi treść ewangelii w języku koptyjskim (lewa strona) i jego polski przekład po prawej.
Nie potrafię potwierdzić, czy pani Mickiewicz tłumaczyła z francuskiego czy tekst Ewangelii tłumaczyła bezpośrednio z koptyjskiego. Podejrzewam, że jest to przekład przekładu francuskiego, ale nie mam jednak na to dowodów. Przetłumaczona Ewangelia nie ma stylu biblijnego, sam tekst jest bardzo suchy i przypomina słabo zredagowany katechizm (czym istocie była owa Ewangelia). Razi brak przypisów do problematycznych fragmentów, które wyjaśniłyby co trudniejsze, dwuznaczne rzeczy.
Jeśli ktoś interesujące się apokryfami lub historią Biblii to raczej powinien kojarzyć Ewangelię Filipa, która jest równie znanym apokryfem jak Ewangelia Judasza, Ewangelia Tomasza czy Księga Henocha. Ewangelia Filipa zasłynęła opisem relacji między Jezusem a Marią Magdaleną. No, jest tam wpleciony taki wątek, ale sam fragment był tak suchy, że w zasadzie go przeczytałem bez zainteresowania.
Wydawcą książki jest niejaka Purana, oferująca głównie książki o zdrowiu i rozwoju osobistym. Obecność w ich wydawnictwie książki o tematyce religijnej odbieram wyłącznie jako słabą próbę zarobienia na sensacji, gdzie można głosić "prawdę wielką" o Ewangelii opisującej romans Jezusa.
Jakość wydania jest dość słaba i w zasadzie nie polecam tego konkretnie przekładu. Gdyby książka była grubsza, rzuciłbym ją w kąt zapominając, że na wypożyczonym egzemplarzu ktoś napisał "7. Nie kradnij.", "7a. Zostaw, niech czytają inni!", "Własność SB" i wreszcie "Sowa z Grudziądza tu był!". Na okładce jest również nabazgrane "Naznaczona boskością". Nie ukrywam, podpisy wzbudzają we mnie większe zainteresowanie - czyja to książka, jak ona krąży, kto ma jakie przemyślenia. Dopiszę się do tego łańcuszka, niech coś po mnie zostanie.
Prywatny licznik: 22/50
#bookmeter #czytajzhejto #religia #apokryfy #biblia #bapitankombaczyta

