90 minut od końca świata

Prezydent Stanów Zjednoczonych publikuje na swojej platformie społecznościowej post, w którym grozi, że cała cywilizacja zginie dziś w nocy i nigdy nie zostanie przywrócona.


Cieśnina Ormuz to miejsce, przez które przechodzi jedna piąta światowego rynku ropy naftowej. Izrael przeprowadza uderzenia na obiekty infrastruktury cywilnej, takie jak mosty oraz elektrownie. Tymczasem Iran grozi odcięciem dostaw energii na lata. To już przestał być spór dwóch krajów, tylko zapalnik podłożony pod globalną gospodarkę oraz stabilność całego świata. Uderzenia w infrastrukturę połączone z zamknięciem cieśniny to nie kryzys energetyczny — to odcięcie kroplówki, od której uzależniona jest globalna gospodarka.


90 minut dzieliło nas od wykonania kolejnego ultimatum prezydenta Donalda Trumpa, ale to właśnie w tym ultimatum zagroził, że cywilizacja przestanie istnieć. Nie były w stanie powstrzymać go instytucje, Kongres ani prawo międzynarodowe. Został zatrzymany przez Pakistan, który pełnił rolę nieformalnego pośrednika. Bezpieczeństwo świata, jaki znamy, zawisło na jednej rozmowie telefonicznej. Tak blisko globalnej katastrofy nie byliśmy od czasu kryzysu kubańskiego w 1962 roku. Tamten rozgrywał się za zamkniętymi drzwiami gabinetów, między decydentami, z dala od oczu opinii publicznej. Ten rozgrywał się na platformach społecznościowych, na oczach miliardów ludzi, a przed niekontrolowaną eskalacją powstrzymał nas premier Pakistanu.


Podczas gdy z amerykańskich baz wylatywały bombowce, w tle prowadzone były działania dyplomatyczne. Premier Pakistanu dzwonił do Trumpa z prośbą o przedłużenie ultimatum, podczas gdy wiceprezydent Vance prowadził rozmowy jako amerykański pośrednik. Chiny, jako największy partner handlowy Iranu i największy konkurent gospodarczy USA, dyskretnie naciskały na wszystkich zaangażowanych, żeby znaleźć wyjście z sytuacji.

Papież Leon XIV, Amerykanin, wyraził potępienie działań Donalda Trumpa. Powiedział, że jego zachowanie jest nieakceptowalne oraz narusza prawo międzynarodowe. Głosy sprzeciwu płyną również z jego własnego obozu politycznego — senator Murkowski stwierdziła, że działania prezydenta stanowią afront wobec ideałów, które Ameryka reprezentuje od 250 lat.


Rozejm, który został osiągnięty, ma trwać 14 dni. Nie został formalnie podpisany i w każdej chwili może się zakończyć. To, że groźba została cofnięta, nie zmienia precedensu, którego byliśmy świadkami. Głównodowodzący najsilniejszej armii świata groził wysadzeniem każdego mostu i każdej elektrowni, podając konkretny termin. Świat zaakceptował to jako element negocjacji.


Niezależnie od tego, co wydarzy się w ciągu najbliższych 14 dni, granice zostały przesunięte i nic nie wskazuje, że powrócą na swoje miejsce. 90 minut dzieliło nas od zmiany świata, w którym żyjemy, i zaprowadzenia nas do miejsca, którego nie znamy.


#wiadomosciswiat #usa

Substack

Komentarze (2)

xD
Raz, że to stare dzieje, bo już wczoraj to wszystko zostało złamane, cieśnina znowu zamknięta, a teraz USA mówi, że nie było żadnej umowy i się na nic nie zgadzali.
A bombowce to sobie latają po Europie nie od dzisiaj.

Jak na moje, to pomarańczowy potrafi tylko szczekać. Daje ultimatum, nie pyklo - przesunął termin o dobę, nie pyklo - dał kolejne 2 tygodnie. Póki nie zyska poparcia innych krajów, będzie kończył tą wojnę w nieskończoność ciągle bredząc w jedną i drugą stronę… To zaczyna się robić tak samo śmieszne, jak Kijów w 3 dni po roku specjalnej operacji…

A Ty zielonka taguj polityka, bo @bojowonastawionaowca wejdzie na pełnej.

Zaloguj się aby komentować