866 + 1 = 867
Tytuł: Wojny urojone
Autor: Andrzej Ziemiański
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Iskry
Format: książka papierowa
Liczba stron: 136
Ocena: 6/10
Z dalekiej misji kosmicznej wracają dwa spore statki kosmiczne - łącznie załoga liczy kilka tysięcy osób. Z Ziemią absolutny brak kontaktu, co gorsza z planety nie dochodzi żadne promieniowanie elektromagnetyczne. Żadnego radia, telewizji, radarów, żadnych nadajników - cisza w eterze. Obserwacje z orbity są utrudnione, zdjęcia są fatalnej jakości, ale wygląda na to, że wszystkie miasta są opuszczone od bardzo dawna, liczbę ludności na całej planecie szacuje się na jakieś 20-30 mln. Na szczęście, na Ziemi są stare wojskowe schrony, a w nich pełne wyposażenie potrzebne do przeżycia - wystarczy tylko do nich dotrzeć. Po wylądowaniu na powierzchni dwójka z kosmonautów otrzymuje inne zadanie - zinfiltrowania środowiska aktualnych mieszkańców planety. Idzie ciężko, każdy z napotkanych bredzi coś o tym, że człowiek jest grzeszny bo pochodzi z wody, z wody się składa i wodę spożywać musi. A poza tym, człowiek to i tak nie jest ostateczna forma ewolucji i nie można pożądać niczego a wkrótce ustąpić miejsca. Krok po kroku nasi bohaterowie odkrywają co się dzieje.
Jeden z pierwszych tekstów Ziemiańskiego. Do połowy jest ciekawie - odkrywanie tajemnic zastanego świata serio wciąga. Potem, gdy pozostali kosmonauci docierają do wspomnianych baz wojskowych, a nasi bohaterowie otrzymują wsparcie całość zmierza ku akcji-sensacji i strzelaninach co trochę zaburza imersję. Końcówka jest OK, ale w sumie nie zaskakuje jakoś szczególnie.
Dobre czytadełko na niedzielne popołudnie, krótkie, treściwie, nieźle napisane, choć arcydzieło to to nie jest.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

