5202,93+4,05+5,37=5212,35


Do pracy i z powrotem do domu przez las.


Chyba będę musiała sobie urządzić przymusowe marszobiegi przez tydzień czy dwa bo nic mnie nie boli więc biegam jakby mi termin na amputacje nóg wyznaczyli i trzeba było się nabiegać zanim ten dzień nadejdzie. W efekcie postępuje jakbym nigdy w życiu wcześniej nie biegała, cisnę aż mnie przytyka, trochę zwalniam i tak w kółko, co grozi tym, że się zaraz rozlecę jak nie dojdę do porozumienia na linii nogi-serducho-mózg. Niezbyt jestem z siebie dumna. No, poza tym, że pobiegane xD


#bieganie #sztafeta

Komentarze (0)

Zaloguj się aby komentować