Dyskusja użytkownika splash545
520 810 - 10 = 520 800
Dziś nim zabrałem się do swojej dyszki, pomimo deszczu wybrałem się nad Wisłę, na skarpy.
Nigdy nie lubiłem jesieni, właśnie przez pogodę - przez te ciągłe deszcze i wilgoć.
W tym roku miałem w planie nie zamulać i okres jesienno-zimowy przesiedzieć na siłowni.
Dziś stwierdziłem jednak, że brakuje mi kontaktu z naturą. Ubrałem więc dresik i ruszyłem na skarpy. Był to bardziej spacer niż marszobieg, bo biegu było bardzo mało, ale było fantastycznie
Między drzewami mocno nie padało, a ja większość czasu spędziłem na mindfulnesie. Zachwycałem się naturą i na nowo odkrywałem znane mi miejsca, w obcej mi - mokrej jesiennej otoczce, która okazała się zadziwiająco przyjemna.
Poświęciłem na niego trochę czasu, ale nie będę go wliczać do czasu medytacji. Nie zamierzam liczyć czasu spędzonego na mindfulnesie, chcę żeby pozostał taki mało uchwytny, taki prawdziwy, taki mój. Teraz bardzo cenię takie chwile, bo odnajduje w nich szczęście.
Polecam każdemu taki mindfulnesik
No i co, chyba decyzja podjęta i w tym roku nie odwiedzę siłowni. Będę cisnął na skarpy, bądź do lasu w pogodę i niepogodę, bo tu mogę ćwiczyć nie tylko ciało, ale też duszę
#rokmedytacji