Plan był prosty, 4:15 min/km, pierwsze zawody po zimie, więc bez napinki i z kontrolą. No ale na starcie wiadomo, adrenalina robi swoje, nogi niosą, zegarek pokazuje tempo poniżej 4:00 i w głowie pojawia się genialny pomysł, że może jednak dzisiaj to jest ten dzień.
No to poleciałem szybciej. Przez chwilę było super, lekko i przyjemnie, a potem organizm przypomniał mi, że zima jeszcze się nie skończyła i że oryginalny plan nie wziął się z kosmosu. Rzeczywistość szybko zweryfikowała ambicje, ale przynajmniej było trochę emocji i nauczka na przyszłość
5 181,71 + 10,09 = 5 191,8
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#sztafeta #bieganie

