23 655,23 + 5,13 + 13,72 + 14,12 + 11,05 + 7,11 + 21,37 + 21,37 + 10,31 + 9,01 = 23 768,42
No kurna nad Morskim Okiem, a gdzie? xD Tak - może i w tygodniu były nudy, ale najlepsze zachowałem na weekend 😎
W tygodniu leń śmierdzący (a przy tym powolny), raz nawet do dychy mi się nie chciało dociągnąć. Ale cały czas z tyłu głowy miałem myśl "luzik, jest weekend będzie fajnie".
I BYŁO FAJNIE 😃
W sobotę, mimo że nie powinienem, postanowiłem polecieć spokojny papatonik, dopiero pierwszy w tym miesiącu (mammamia, jakiś dramat). A dlaczego nie powinienem był?
Bo w niedzielę były zawody!
I to nie byle jakie - XIII bieg im. Zamoyskiego, z Palenicy do Morskiego Oka! 😍
Kiedyś marzyłem o tym biegu - cudne widoki, fajna krótka trasa z małym przewyższeniem (10 km, 400m up) - ale zawsze mi się nie chciało tak szaleć, bo bieg startuje z Palenicy o 7:30, co oznacza nocleg w Zakopanem albo nieludzką pobudkę. Z biegiem lat definicja nieludzkiej pobudki uległa u mnie lekkiemu zniekształceniu - i gdy dwa lata temu zobaczyłem że można się zapisać i w dodatku ma to być ostatnia edycja tego biegu (jakieś przepychanki z TPN), to się od razu zapisałem. Poleciałem razem z koleżanką, było super, zmieściłem się poniżej godziny (58 minut z groszami) i byłem bardzo zadowolony. I smutny, bo spodobał mi się ten bieg.
No i jakoś na początku 2026 zajrzałem czy coś się zmieniło - a tu zapisy! 🥳 Od razu się zapisałem i zacząłem pisać po znajomych czy ktoś do mnie dołączy. No i wstępnie dwie koleżanki się zgodziły, potem jedna odpadła, a ostatnio odpadła i druga 😢 Nic to, miało być fajnie i będzie fajnie! 🤩
Co się robi gdy trzeba odebrać pakiet startowy w Palenicy Białczańskiej o 7 rano? Wcześnie idzie spać i wyjeżdża z Krakowa o 5 rano. Dlatego wdrożyłem plan, z tą drobną różnicą że poszedłem spać o 1:30 xD Cudem się obudziłem o tej 4:07, wykąpałem się, wymyłem zęby i poleciałem szykować sobie śniadanko. Potem szybki check wszystkich elementów listy do wyjazdu, sprint do samochodu i równą godzinę po pobudce wyruszyłem. Droga spoko, ale przez większość trasy lało więc nie szarżowałem. Potem już ostatni stres - otworzy się szlaban na parkingu czy się nie otworzy? 🫣 Uff, otworzył się, a ja sobie elegancko zaparkowałem i poleciałem po pakiet. Pakiet skromny, ale nie po to przybyłem 😃 Jeszcze wizyta w Krainie Tysiąca Smro...Zapachów na skraju parkingu i lekki niczym sumienie OJ Simpsona potuptałem na start. Zaczęło kropić. "Hehe, będzie kąpiel w pakiecie".Kropiło coraz mocniej. Zaczęło niemalże lać. "He... he... no z cukruśny nie są, nie?"
No i start! Dziki pooooszły, my szaraczki za nimi. Tak przez niemal kilometr, gdzie nastąpiła nawrotka do startu, a od startu z powrotem tą samą trasą. Cóż, ktoś kiedyś stawiając parking nie pomyślał że ludzie będą chcieli dychę polecieć xD
Biegło się fajnie. Deszczyk chłodził, wody nie trzeba było uzupełniać, trasa luksusowa, z lekkimi podbiegami i chwilowymi wypłaszczeniami. Z mozołem udało mi się parę osób wyprzedzić, ale bez szaleństw - tym bardziej że pod koniec, gdzie jest wypłaszczenie a nawet z górki, dwóch gości mnie wyprzedziło. Jak zwykle w trakcie biegu zastanawiałem się po co mi te głupoty, a po dotarciu do mety radocha, euforia i "za rok powtórka!" xD Ależ ja jestem przewidywalny 🤪
No i szok: czas 54:48, ponad 3 minuty lepiej niż ostatnio! 🤩 Ale i tak nie załapałem się na żadne miejsce. Ale gdyby bieg był w październiku, miałbym drugie miejsce w M50 🙃
Na miejscu cudownie. Piękne Morskie Oko, na jego brzegu przepiękny Pan Kaczor 😍 Trochę posiedziałem z ludźmi, zjadłem pyszną szarlotkę, na chwilę zajrzałem do schroniska, a na koniec wspôlna fotka i śmigiem na parking. Z górki łatwiej, na koniec jeszcze dokręciłem do 9 km na parkingu.
Na parkingu wdrożyłem Plan Oczyszczenia. Rozebrałem się do majtek, stanąłem w klapkach i wylałem sobie na łeb całą zawartość pięciolitrowego baniaka z wodą, który w tymże celu przywiozłem 😃 Laska obok tylko mruknęła "ech że o tym nie pomyślałam" xD a ja się świeżutki wytarłem i przebrałem w cywilne ciuchy 😎
Fajnie było 😊
Potem dojazd na działkę w Makowie Podhalańskim, gdzie do teraz rypałem sprzątając dom przed przyjazdem dzieci. Będzie w domu trochę luzu 🤩 Tylko dojechać do Krakowa, po drodze zgarniając pizzę z Mascarpone 😋
Miłego niedzielnego wieczoru! ❤️
#sztafeta #bieganie



