2000 lat temu tędy podróżował sam apostoł Paweł. Potem Krzyżowcy i Osmanie. Dziś zaniedbana droga, porastająca krzewami. 
Docieramy do ostatniego postów z serii pisanej znad Jeziora Ochrydzkiego. Tym razem nie będzie o Albanii, Macedonii, Słowianach, a sięgniemy głębiej w przeszłość - do czasów starożytnego Rzymu.
Przy okazji mojego ulubionego zajęcia czyli myszkowania po mapie, ze zdziwieniem odkryłem, że wciąż można odnaleźć i przejść się po pozostałościach traktu z czasów rzymskich.

Mowa o tzw. Via Egnatia. To starożytna droga rzymska, która łączyła 2 najważniejsze miasta Imperium - Rzym oraz Bizancjum (później przemianowane na Konstantynopol) i stanowiła zamorskie przedłużenie najbardziej znanej drogi - Via Appia. Zbudowana na Półwyspie Bałkańskim w II w. p.n.e. Przebiegała od Dyrrachium (obecnie Durrës) na wybrzeżu Adriatyku przez Egnatię (Saloniki) do Bizancjum (Stambuł). Podróżował nią m.in. wcześniej wspomniany apostoł Paweł. Starożytność się skończyła, nastało średniowiecze. O Via Egnatii nie zapomniano i wciąż była w użyciu. Wykorzystywana jako szlak wojskowy, służyła m.in. krzyżowcom w trakcie ich wypraw jak i Osmanom w czasach podboju Bałkanów.

Okazuje się, że jeden z fragmentów przetrwał do dziś na terenie Macedonii Północnej, właściwie tuż przy granicy państwa.
Trafiła nam się paskudna pogoda, albo inaczej patrząc - typowa dla koneserów, przydając wypadowi aury tajemniczości. Jest tak szaro i mgliście, że nie tylko nie widać przeciwległego brzegu, ale też linii horyzontu. Szarość wody płynnie przechodzi w szarugę nieba.
Ale! Nie ma tego złego! Granica albańsko-macedońska znajduje się na przełęczy, więc chociaż na moment wyjechaliśmy ponad chmury i cieszyć się promieniami słońca. Albańscy pogranicznicy chyba zauważyli, że doceniamy zmianę pogody, bo dzięki ich uprzejmości, zostaliśmy zaproszeni na dodatkową kontrolę, która wydłużyła nam pobyt na przejściu o pół godziny. Z czego - przez znakomitą większość czasu czekaliśmy przed hangarem, aż ktoś nami się zainteresuje. Drobiazgowej kontroli spodziewałbym się na wjeździe do kraju, nie podczas wyjazdu - tego rozumiem nie ogarnę.

W końcu jesteśmy puszczeni wolno, przez macedońską kontrolę przejeżdżamy wręcz błyskawicznie, ruszamy znowu w dół, w szarugę, by po paru kilometrach zawrócić i już wzdłuż wybrzeża cofać się w kierunku granicy. 
Docieramy do ostatnich zabudowań i widzimy jedną tablicę wskazującą, że jesteśmy w dobrym miejscu. 
Ruszamy więc "na czuja" do góry, między domy. Wreszcie - udaje się dostrzec między opadłymi już liśćmi kamienne bloki, ułożone 2000 lat temu. 
Niesamowite, ile osób, ile całych pokoleń podróżnych tędy musiało przemierzać w czasach tak innych od naszej rzeczywistości.  

A dziś? Gdybym nie wiedział o rodowodzie, pomyślałbym, że to zwykła droga wyłożona mało starannie kamieniami.
Atrakcja zdecydowanie należy do tej samej grupy, co towarzysząca nam pogoda - czyli tylko i wyłącznie dla koneserów. Nie ma tu infrastruktury turystycznej czy nawet lichej tablicy informacyjnej. Trzeba nieco poruszyć wyobraźnią, by zobaczyć kupców, misjonarzy i innych podróżncyh zdążających tą drogą w tym całkiem innym od naszego świecie.

Nigdy nie wiesz, co jeszcze możesz odkryć, przeglądając mapę


33/x
Tag do obserwowania/czarnolistowania: #bzdecior #bzdeciorphoto
Znajdziesz mnie też na YT/IG/FB pod hasłem "bzdecior".

#ciekawostki #ciekawostka #historia #geografia #rzym #viaegnatia #starożytnyrzym #bałkany #albania #macedoniapolnocna #macedoniapólnocna #macedonia #bałkany #ohrid #ochryda #podroze #polskieblogipodróżnicze
0322b27c-7aa9-4579-805a-9b8b8622395a
a26fa72a-fc7c-496b-a9ab-995e3646561e
krzysztof-k-d

Atrakcja trudna do docenienia, ale to zdecydowanie miejsce przy którym warto się na chwilę zatrzymać i pomyśleć

Zaloguj się aby komentować