2 725,45 + 8,10 = 2 733,55
No to lecimy za ciosem, wczoraj piąteczka a dzisiaj ostrożna ósemeczka 😉 Znajomy namawiał mnie na udział w 18km WOŚPowym biegu - ale uznałem, że nie powinienem tak od razu świrować i wkurzać żonę xD
Dlatego dzisiaj sobie uczciwie pospałem (choć sam z siebie się obudziłem o 4:30, ale uznałem że nigdzie mi się nie spieszy i zasnąłem), a jak już się pozbierałem i wypiłem z żonką kawkę to uznałem, że najwyższa pora wskoczyć w swój ulubiony krótki, wściekle żółty ciuszek i potruchtać co nieco 😊
Założyłem buty, wyszedłem przed garaż... i zatrzymałem się na bramie xD Wszystko było pokryte cieniutką warstwą gładkiego lodu... Zawróciłem i założyłem terenowe salomony 😎 Zdecydowanie dobra decyzja, bo potem w zasadzie cały czas była walka o życie - wszystkie chodniki to było lodowisko, każdy kawałek zmrożonego śniegu to była lodowa góra. Jedyna bezpieczna przystań to były jezdnie ( i to główne - na jednej osiedlowej przeleciałem z 10 metrów bez możliwości wyhamowania czy zmiany kierunku, zatrzymałem się dopiero na zaparkowanym busie xD Generalnie jakimś cudem nie zaliczyłem ani jednej gleby, choć dwa razy zatańczyłem konkretnie 😉
Na koniec, jak każdy szanujący się zakupoholik, skorzystawszy z handlowej niedzieli zajrzałem do biedry i docdu doczłapałem objuczony - a i tak się powstrzymywałem, bo nie kupiłem arbuza 🤪
Sam bieg miał być taką delikatną przymiarką, czy nadaję się jeszcze do biegania. Wnioski? Sam nie wiem - niby nie było źle, ale dosyć się wymęczyłem i mimo słabego tempa puls średni dość wysoki (150). Ogólnie ostatnio jak biegałem, to tętno było niepokojąco wysokie, mimo że nie odczuwałem tego - być może ma to jakiś związek z ostatnimi problemami, albo po prostu sobie zbytnio pofolgowałem i po prostu grubas jestem xD Nic to, jutro wznawiam tradycję i lecę rano po bułeczki 😎
Miłej niedzieli, a raczej tego co z niej zostało! ♥️
#sztafeta #bieganie
