16 + 1 = 17

Tytuł: Ghost of Yotei

Developer: Sony Interactive Entertainment

Rok wydania: 2025

Gatunek: action RPG

Czas do ukończenia: ~70h

Użyta platforma: PS5

Ocena: 6/10


Fabuła jak w większości gier sony, bardzo przyjemna historia, z nie do końca happy-endem.

Gra w żadnym stopniu nie powiązana z poprzednią częścią, bohater z 'Ghost of Tsushima' jest wspomniany jedynie jako legenda w jednym z pobocznych zadań.

Ogromnym plusem jest grafika, zwłaszcza śnieżne regiony - śnieg zapada się pod każdym krokiem i barwi krwią przy ciachaniu złoli, wygląda to na prawdę super.

Walka jest bardzo przyjemna, praktycznie mamy to samo co w poprzedniej części.


I to tyle plusów z mojej perspektywy, a minusów jest co nie miara.

Pierwsze co mi sprawiło problem to... pad. Pierwsze walki to walczyłem właśnie z kontrolerem. Nie pamiętam jak to było w poprzedniej części, ale teraz wciskając prawy triger (R2) otwiera się kółko wyboru broni - jest to tak cholernie delikatne, że wystarczy musnąć triger i otwiera się kółko, ale to kółko jest też tak małe, ze można nie zauważyć że się otworzyło. Jeśli kółko jest otwarte nie działa żadna interakcja, aż się go nie zamknie. Tak więc multum czasu poświęciłem stojąc pod drabiną i zastanawiając się czemu się nie wspinam, albo wbiegałem chłopom w plecy zamiast robić skrytobójstwa (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻


Liczba broni jest przesadzona, mamy 2 łuki, każdy z 4 strzałami, do tego strzelba(3 rodzaje strzałów) i granaty(2 rodzaje strzałów), katrana, dwie katany, włócznia i dziwny kosiorek na łańcuszku. Do tego dochodzi komplet 4 broni podręcznych, piach w oczy, podpalenie broni, miotane nożyki i bomba dymna. Wychodzi z tego pierdyliard kombinacji i podczas walki, gdzie każdy rodzaj broni masz na innego przeciwnika, wszystko może się popierdolić. No i dochodzi do tego kółko zmiany broni, które przy trudniejszych pojedynkach może się też niechcący otworzyć w momencie kiedy na przykład próbujesz parować...

Oczywiście przy takim wyborze dochodzi do tego, ze niektóre bronie użyje się raz w grze.


Przy postępie fabuły przechodzimy z jednej zamkniętej lokacji do następnej i wykonujemy w każdej praktycznie te same aktywności, to pamiętam też było uciążliwe w poprzedniej części - pod koniec robi się to już nużące.


Ogólnie gra bardzo przyjemna i polecam ograć, gdyby nie przekombinowana walka i trochę przeciągnięta długość gry przez powtarzalne aktywności byłoby mocne 9/10.


#gamesmeter #ps5

bdd028a1-0520-45a0-b6ef-9821586205fc

Komentarze (4)

@Agannalo Dramatyzujesz z tą przekombinowaną walką. Nikt przecież nie każe używać całego majdan. Co do tego że gra nie jest powiązana z jedynką to powiązań i nawiązań jest sporo: Można zdobyć miecz Jina: ostrze burzy. Jeden z bajarzy opowiada o samuraju który powstrzymał inwazję mongołów. I który był pierwszym shinobi. Można zdobyć maskę ducha. Można znaleźć opuszczoną chatę w ktorej żył Jin na emeryturze. W paru miejscach można znaleźć znaki klanu sakai.

@Fishery

Co do tego że gra nie jest powiązana z jedynką to powiązań i nawiązań jest sporo

Chodziło mi, że fabularnie to nie jest żaden rodzaj kontynuacji. Smaczki dla kogoś kto ograł poprzednią część są, ale jak ich nie znasz to po prostu kolejna legenda bajarza


Dramatyzujesz z tą przekombinowaną walką. Nikt przecież nie każe używać całego majdan.

Jasne, nawet sobie zaprzeczyłem w poście, bo napisałem, że walka jest przyjemna, ale jednocześnie przekombinowana i zdania nie zmieniam Nie czaję po prostu po co są niektóre rzeczy. Na co Ci odachi(długi miecz dwuręczny) - broń tak istotna, że o niej zapomniałem - albo krótki łuk? Po co dawać rzeczy które w 99% przypadków są bezużyteczne.

Spokojnie można było zredukować sprzęt o połowę, żeby takim gościom jak ja, czacha nie dymiła przy trudniejszych pojedynkach

@Agannalo I widzisz, dla Ciebie odachi to zbędna broń a dla mnie w sumie podstawowa (praktycznie wszystkie walki, poza pojedynkami używałem). Przy pojedynkach zaś zróżnicowanie to podstawa. Na hard próba walki jedną bronią to samobójstwo. Nie wspominając już o Takezo, gdzie właśnie szybka zmiana broni to jedyna metoda. Tak na marginesie zabawne że boss z zadania pobocznego jest o wiele trudniejszy niż główny boss gry.

Walka akurat mi się podoba, ale żeby intuicyjnie używać wszystkich możliwości w walce to muszę się namęczyć. Ale tak to już jest w grach. Każdy może stosować inną metodę. Grafika bardzo ładna, ale trudno mi naprawdę wsiąknąć w ten świat. Bardziej podziwiam widoki z ich estetyką, jakbym patrzył na obrazy, ale nie ma tu takiego klimatu jak w wieśku czy np. Uncharted. Te poboczne aktywności faktycznie nużą. Fabularnie jest ok, ale czegoś mi brakuje. Gram bo jest fajny feeling walki i podobają mi się te implementacje świata przyrody w nawigacji i w ogóle w doświadczeniu gracza. Dałbym 7,5/10. I dubbing japoński zdecydowanie bardziej mi odpowiada.

Zaloguj się aby komentować