Dyskusja użytkownika bojowonastawionaowca
111 + 1 = 112
Prywatny licznik: 10+1=11
Tytuł: Wrócę przed nocą. Reportaż o przemilczanym
Autor: Jerzy Szperkowicz
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Znak Literanova
ISBN: 9788324073245
Liczba stron: 262
Ocena: 6/10
Od razu zaznaczę — moja ocena nie jest obiektywna (niespodzianka! :D). Podejrzewam, że komuś innemu taka forma zanurzenia się w historię bardzo by odpowiadała, ale mi po prostu nie. Niemniej, warto zacząć od początku:
Reportaż jest próbą autora powrotu do przeszłości. Przeszłości bolesnej, bo związanej z losem zaginionej matki (a "chwilkę" później również ojca) w rodzinnych stronach autora (na terenie obecnej Białorusi) w jego dziecięcych latach, podczas II wojny światowej. Z czasem autor zaczyna odkrywać, jaki stał się ich los, ale żeby poznać całą prawdę, wyrusza w wielokrotne podróże w okolice Naroczy (swoją drogą największego jeziora II RP). Prawdy w 100% pewnej nigdy nie odkrywa, niemniej zbliża się do niej wystarczająco, by odsłaniać okrucieństwo sąsiadów, pochłoniętych komunistyczną, brutalną ideologią wyrównywania nierówności klasowych, jak i ludzką zawiścią i nienawiścią między narodami. Reportaż byłby bardzo mocny, ale...
Ale jest moim zdaniem po prostu źle napisany. Liczba nazwisk w ramach kolejnych wypraw autora w rodzinne strony absolutnie przytłacza, nie sposób mi było się w tym odnaleźć. Sama liczba wypraw też jest mi nieznana, bo w niektórych momentach brak było jakichkolwiek wyróżników czasowych, czasem się pojawiały, czasem chronologia wydarzeń była zaburzona i wracałem do wcześniejszych fragmentów, żeby nie znaleźć ku temu żadnego wytłumaczenia. Nawet jeśli takie zabiegi czasem są wskazane, to przydałyby się jakieś przypisy czy chronologia na końcu książki — tu tego brak. Podobnie niby są dwie mapy, ale jedna jest kompletnie niepotrzebna, a druga nieczytelna i w zasadzie niewiele pomocna — a ja przez moje zamiłowanie geograficzne akurat uwielbiam dużą jasność co do położenia geograficznego kolejnych wydarzeń w książce. Pewnie jest to utrudnione przez zmianę granic, języka i następujących po nich zmian nazw geograficznych, jak i przez kompletne zapomnienie tego regionu (to, że znajduje się wewnątrz Białorusi, na pewno nie pomaga w tej kwestii), niemniej wydaje mi się, że można było oczekiwać w tej materii więcej. Przynajmniej ja czułem się bardzo mocno zagubiony i od pewnego momentu wyczekiwałem prawdy, pomijając kolejne nieistotne nazwiska i nazwy.
Tak jak napisałem na początku, moja ocena może być zaburzona, więc niekoniecznie trzeba się nią przejmować w wyborze tej książki na listę do czytania. Po prostu mi nie podeszła i tyle, choć ze względu na tematykę i zasięg geograficzny, była bądź mogłaby być warta przeczytania, i za to ode mnie ocena w górę. Ale to też kolejny sygnał dla mnie, że reportaże związane z odkrywaniem swojej przeszłości przez autora i grzebaniem w rodzinnych stronach, po prostu mnie nie fascynują i szkoda na nie mojego czasu i pieniędzy. Niemniej, to mój prywatny odbiór, z całą pewnością kogoś może ta książka zafascynować
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #historia


