1068 + 1 = 1069
Tytuł: Pharos
Autor: Guy Haley
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 480
Ocena: 7/10
“Rodzimy się, cierpimy, a potem umieramy.”
XXXIV część cyklu Herezja Horusa kontynuuje temat Imperium Secundus zapoczątkowany w “Niezapomnianym Imperium”. Bezpośrednim wstępem do “Pharos” są zaś dwa opowiadania: “The Laurel of Defiance” oraz “A Safe and Shadowed Place”.
Zaczyna się intrygująco: W systemie Sotha na obrzeżach 500 Światów patrolujący samotnie niszczyciel Ultramarines odnajduje opustoszały wrak potężnego krążownika Władców Nocy. Czujniki nie znajdują śladów życia.
Jak widać jeden wątek początkowo przypomina kosmiczny horror pokroju “Event Horizon”, Drugi zaś jest niemal sielski niczym powieść przygodowa opowiedziana z punktu widzenia grupy cywili rozpoczynających czteromiesięczne szkolenie wojskowe. Jeszcze inny jest perspektywą rekrutów Astartes w trakcie treningu. Dzięki temu udało się po części uniknąć typowego dla serii przesadnego heroizmu i ogólnej zajebistości kosmicznych he-manów. Na szczęście nie całkiem, bo wiadomo, że niebiescy są dzielni, a bolter musi robić brrr. Oczywiście wszystkie te wątki łączą się w większą spójną historię.
Autorowi udało się też stworzyć wiarygodne postaci. Nie miał również skrupułów, żeby kilka ukatrupić.
Plus za świetny epizod z Aniołem i Nocnym Upiorem. Minus za kilka niewielkich dziur logicznych i fragmentów bardziej naiwnych. Wrażliwych muszę ostrzec, że skoro są Władcy Nocy, to musi być skórowanie i ogólnie plastyczny gore, ale jeśli ktoś dotarł do tej części, to raczej go to nie rusza.
Poza wspomnianymi opowiadaniami nie znałem nic od tego autora, ale muszę przyznać, że przyjemnie pisze, zachowuje dobrą płynność opowieści i czyta się go po prostu dobrze.
Nie jest to w żadnej mierze pozycja obowiązkowa dla zrozumienia Herezji, ale została napisana rzetelnie i z pomysłem.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k #herezjahorusa
