1065 + 1 = 1066
Tytuł: Zmuś mnie
Autor: Lee Child
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 448
Ocena: 7/10
Po dwudziestu tomach przygód Jacka Reachera trudno oczekiwać rewolucji. I całe szczęście, bo „Zmuś mnie” wcale nie próbuje nią być. Wbrew tytułowi, wcale się nie czuję być zmuszony czytać ją i kolejne tomy. To książka, która bardzo dobrze pokazuje, dlaczego ta seria od tylu lat cieszy się taką popularnością. Dla jednych będzie kolejną powtórką sprawdzonego schematu. Dla mnie jest natomiast esencją tego, czym Reacher zawsze był.
Historia zaczyna się bardzo po reacherowemu. Jack trafia do niewielkiego miasteczka o intrygującej nazwie Matczyny Spoczynek. Nie kieruje nim żaden wielki plan ani misja. Jest po prostu ciekawy. A jak wiadomo, ciekawość Reachera niemal zawsze kończy się odkryciem czegoś, czego lokalni mieszkańcy bardzo nie chcieliby ujawniać. Szybko okazuje się, że pod pozornie spokojną powierzchnią kryje się kolejna mroczna tajemnica.
I właśnie za to lubię tę serię.
Nie potrzebuję, żeby Reacher ratował świat, współpracował z międzynarodowymi agencjami wywiadowczymi czy latał prywatnymi odrzutowcami. To już przerabialiśmy i jak pisałem przy Sprawie osobistej, zupełnie mnie to nie przekonało. Reacher najlepiej działa wtedy, gdy trafia do małego miasteczka, zadaje jedno pytanie za dużo i nagle okazuje się, że ktoś bardzo chciałby, żeby już więcej żadnych pytań nie zadawał, bo nadepnął mu na odcisk. Zmuś mnie wraca właśnie do tego sprawdzonego schematu.
Oczywiście można zarzucić Childowi, że po raz kolejny korzysta z tych samych motywów. Samotny włóczęga. Małe miasteczko. Piękna kobieta (o egzotycznej urodzie) pomagająca w śledztwie. Lokalna tajemnica. Grupa ludzi, którzy myślą, że uda im się zastraszyć Reachera. To wszystko już było. I pewnie jeszcze będzie.
Tylko że… ja właśnie po to sięgam po kolejne tomy.
Mam wrażenie, że Reacher jest dla mnie trochę jak ulubiony serial oglądany po raz kolejny. Nie chodzi o zaskoczenie, tylko o komfort powrotu do czegoś znajomego. Wiem, czego mogę się spodziewać, a Lee Child bardzo rzadko zawodzi w dostarczeniu dokładnie tego, po co sięgnąłem. Do tej pory tylko 1 z 20 tomów mnie serio zawiódł, więc 95% skuteczności i ja to kupuję
Może to moje guilty pleasure. A może po prostu jedna z tych serii, które przez lata wypracowały własną tożsamość i nie próbują na siłę udowadniać, że potrafią być czymś innym. Kiedy dopada mnie zastój czytelniczy, Reacher jest jednym z pierwszych bohaterów, po których sięgam. Wiem, że dostanę dynamiczną historię, kilka świetnych dialogów, bohatera rozwiązującego problemy pięściami i głową oraz satysfakcję z kolejnej dobrze opowiedzianej sensacyjnej historii.
I chyba najbardziej cieszy mnie to, że przede mną wciąż jeszcze sporo tej serii. Choć głównych powieści jest już 31, ja dopiero dotarłem do dwudziestego tomu. Do tego dochodzą jeszcze nowelki i opowiadania, których nawet nie zacząłem. To bardzo przyjemna świadomość - wiedzieć, że z ulubionym bohaterem czeka mnie jeszcze setki godzin wspólnych przygód.
„Zmuś mnie” nie jest najlepszym tomem serii. Nie próbuje też wywracać jej do góry nogami. Jest za to bardzo dobrym przypomnieniem, dlaczego od dwudziestu książek z taką przyjemnością wracam do Jacka Reachera. Gdyby mnie ktoś zapytał, czy jest seria o Reacherze, to „Zmuś mnie”, idealnie odpowiada na te pytanie.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #Ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto
