#ekologia #ogrzewanie #bieda #zalesie #bekazlewactwa
Życie w "ekologicznym" raju
Jestem biedny i ledwo starcza mi do 10, nie mam też nikogo kto byłby minw stanie pomóc. Teraz jeszcze dostałem karę za brak kotła odpowiedniej klasy bo mam stary pięć kaflowy. Tylko że nikt mi nie dał 40 koła na pompę ciepła, która przy -15 stopniach i tak pewnie wywali korki albo będzie żreć prąd za miliony monet. I tak wiem są dopłaty ale to najpierw trzeba mieć środki a potem czekam na potencjalny zwrot
I tutaj wchodzi brutalna rzeczywistość: Mam do wyboru: albo być "praworządnym obywatelem" i powoli zamarzać razem z moim jedynym przyjacielem psem albo... radzić sobie samemu. Więc tak, przyznaję się – palę tym, co mam pod ręką i co udało się tanio załatwić "na boku". Prawo prawem, ale biologia jest nieubłagana. Nie zamarzne w imię ideologii, której skutków i tak nie zobaczymy za naszego życia.
Państwo z dykty każe nam być "eko", a jednocześnie dobija nas cenami wszystkiego. Jak mam wybierać między czystym niebem nad moim miastem a ciepłym kaloryferem dla moich bliskich, wybór jest prosty. I możecie mnie wyzywać od trucicieli, ale dopóki pensja nie pozwala na bycie "zielonym", to będę "czarny" od węgla, byle przeżyć do wiosny. Potem ludzie dziwią się że taki np. Braun zyskuje no ale strona lewicowa nie proobje nawet zrozumieć prostego biednego człowieka....

