Moje pięć groszy na temat sytuacji z wykopem - nie wydaje mi się że to fiasko jest przypadkiem, wynikiem czystej niekompetencji. Ci którzy śledzą poczynania władzy wiedzą że stara się ona za wszelką cenę przejąć narrację w sieci, obecnie mie mogę znaleźć artykułu ale jakiś pisowiec nawet o tym otwarcie mowił.
I o ile jeszcze kilka lat temu uznałbym to za niedorzeczną teorię spiskową, to obecnie uważam że zdemolowanie wykopu ma na celu osłabienie przepływu informacji przed wyborami, można o wykopie pisać wiele rzeczy ale był największym agregatem antypisowskich treści przez co zdecydowanie mógł - i moim zdaniem znalazł się na celowniku
pisu. Ktoś pamięta może jak wykop dostał gruby hajs z tarczy covidowej? Podczas gdy wszystkie biznesy opierające się na działalności w sieci notowały wtedy rekordowe zyski i liczbę aktywnych użytkowników? O ostatnich perypetiach z orlenem chyba nie muszę wspominać - a od bezpośredniej komunikacji z największym nabywcą lokalnych mediów w polsce do propozycji finansowej takiej w celu czy nie innej działalności krótka droga, oczywiście to tylko podejrzenia.
Nawet jeżeli teraz wykop zrobiłby rollback to i tak straciłby sporą część aktywnych użytkowników, która i tak ostatnio spadałą. Tagi takie jak bekazpisu i pochodne z pewnością nie były władzy na rękę, gdzie skupiała się reszta ludzi patrzących władzy na ręce? Jakieś grupki na fb? Są prywatne i nie indeksowane w google, nie mają newet ułamku zasięgu wykopu. Czy za daleko szukam, czy uważacie że coś w tym może być?
tl;dr: pis celowo osłabił wykop w celu ucięcia krytycznych informacji na temat władzy
