#szymborska

0
22

#codziennywiersz


Muzeum


Są talerze, ale nie ma apetytu.


Są obrączki, ale nie m wzajemności


od co najmniej trzystu lat.


Jest wachlarz - gdzie rumieńce?


Są miecze - gdzie gniew?


I lutnia ani brzęknie o szarej godzinie.


Z braku wieczności zgromadzono


dziesięć tysięcy starych rzeczy.


Omszały woźny drzemie słodko


zwiesiwszy wąsy nad gablotką.


Metale, glina, piórko ptasie


cichutko tryumfują w czasie.


Chichocze tylko szpilka po śmieszce z Egiptu.


Korona przeczekała głowę.


Przegrała dłoń do rękawicy.


Zwyciężył prawy but nad nogą.


Co do mnie, żyję, proszę wierzyć.


Mój wyścig z suknią nadal trwa.


A jaki ona upór ma!


A jak by ona chciała przeżyć!


#szymborska #wiersz

Zaloguj się aby komentować

Bomba wybuchnie w barze trzynasta dwadzieścia.

Teraz mamy dopiero trzynastą szesnaście.

Niektórzy zdążą jeszcze wejść.

Niektórzy wyjść.


Terrorysta już przeszedł na drugą stronę ulicy.

Ta odległość go chroni od wszelkiego złego,

no i widok jak w kinie:


Kobieta w żółtej kurtce, ona wchodzi.

Mężczyzna w ciemnych okularach, on wychodzi.

Chłopaki w dżinsach, oni rozmawiają.

Trzynasta siedemnaście i cztery sekundy.

Ten niższy to ma szczęście i wsiada na skuter,

a ten wyższy to wchodzi.


Trzynasta siedemnaście i czterdzieści sekund.

Dziewczyna, ona idzie z zieloną wstążką we włosach.

Tylko że ten autobus nagle ją zasłania.


Trzynasta osiemnaście.

Już nie ma dziewczyny.

Czy była taka głupia i weszła, czy nie,

to się zobaczy, jak będą wynosić.


Trzynasta dziewiętnaście.

Nikt jakoś nie wchodzi.

Za to jeszcze wychodzi jeden gruby łysy.

Ale tak, jakby szukał czegoś po kieszeniach i

o trzynastej dwadzieścia bez dziesięciu sekund

wraca po te swoje marne rękawiczki.


Jest trzynasta dwadzieścia.

Czas, jak on się wlecze.

Już chyba teraz.

Jeszcze nie teraz.

Tak, teraz.

Bomba, ona wybucha.


Wisława Szymborska, 1976, wiersz "Terrorysta, on patrzy".

Zaloguj się aby komentować