Wy myślicie, że memy z papajem i dokumenty o zamiataniu pedofilii pod dywan są kontrowersyjne? To zobaczcie sobie film kontrowersyjny zapewne i do dziś - Diabły z 1971 roku. Wystarczy zerknąć na trailer by zrozumieć czemu kontrowersyjny. BTW to historia oparta w pewien sposób na prawdziwej historii - na podstawie tych wydarzeń z opowiadania Iwaszkewicza powstał też film "Matka Joanna od aniołów" Jerzego Kawalerowicza.
Fabuła "Diabłów": wyobraźcie sobie wiek XVIII i księdza, który uważa, że Boga można odnaleźć poprzez rozkosze cielesne. Niezła wymówka, by korzystać z uroków seksualnych młodych dziewczyn. Ale z czasem nasz księżulek się zakochuje i żeni się ze swoją wybranką. To wszystko urąga kościołowi. Wykorzystując obsesję zakonnic, które dosłownie dostają ekstatycznego świra na same nazwisko księdza, jego przeciwnicy próbują doprowadzić do jego upadku.
Ciekawostka z filmwebu: Film "Diabły" został zakazany we Włoszech, a odtwórcom głównych ról groziło trzy lata pozbawienia wolności, jeśli przekroczą granice tego kraju.
W każdym razie bez względu na pobudki oglądania "Diabły" to kino bardzo dobre i jeśli nie razi was przemoc, przeróżne formy seksu, tortury i ogólna obsceniczność to bardzo polecam!
Dawno mnie nie było, bo wkręciłam się mocno w seriale i trochę mniej oglądałam filmów. Ale coś tam udało się popatrzeć.
Zaułek koszmarów - reż. Guillermo del Toro . Bardzo mi się podobał ten film. Lubię takie historie o wzlotach i upadkach i o tym jak marzenia z czasem zamieniają się w brutalną rzeczywistość. Polecam, o ile różnie oceniam Bradleya Coopera, to w tym filmie muszę przyznać, że zagrał znakomicie.
Następstwa - trauma dzieciaków po szkolnej strzelaninie. Film z Jenny Ortegą. Nie wiem co więcej napisać. Film solidny, ale poza clue filmu - czyli o owej traumie - niewiele znajdziemy.
Duchy Insherin - historia pewnej przyjaźni. Jednak pewnego dnia jeden z przyjaciół postawia odsunąć swojego kumpla na bok, bo jak twierdzi, szkoda czasu na bezsensowne rozmowy skoro życie ucieka, a można jeszcze jakoś zapisać się w historii. Owe bezsensowne rozmowy więc zamieniają się w rozmowy z sensem, a konfliktem byłych przyjaciół żyje cała wyspa, zresztą skutki zerwania przyjaźni przybierają przeróżne formy. Dla kinomanów podejrzewam rzecz obowiązkowa, bo to po prostu dobre kino!
Porzucona córka - lata 70. we Włoszech. 13-letnia dziewczynka zostaje odwieziona przez swojego ojca do prawdziwej rodziny, od której została adoptowania. Dziewczynka z klasy średniej trafia do biedoty, musi funkcjonować w nowej rodzinie, gdzie praktycznie są to dla niej obcy ludzie. Do tego boryka się z syndromem porzucenia, chce odkryć czemu rodzice, którzy ją wychowywali postanowili nagle ją oddać z powrotem. Bardzo dosadne kino, ogląda się z szeroko otwartymi oczami. To adaptacja książki autorstwa Donatella Di Pietrantonio , kolejna pisarka po Elenie Ferrante (uznanej w sumie już na całym świecie, autorka "Genialnej przyjaciółki" między innymi), która sięga w przeszłość Włoch, gdzie światy klasy średniej i biedoty czasem się mieszają, i jak młodzi ludzie o wielkich aspiracjach muszą sobie radzić w tym świecie. Mnie film zachęcił i chyba sięgnę po drugą książkę pani Di Pietrantonio. Polecam mocno!
Ten film dostaje mój znak jakości - czymkolwiek ten znak jest
Zagłada - no niestety, trochę się zawiodłam, bo film jest po prostu średni. Jednak muszę przyznać, że plotwist rzucony w środku akcji spodobał mi się - pewnie dlatego, że zazwyczaj jestem dość czujna i szybko zgaduję o co chodzi, ale nie w tym przypadku. Nie uważam jednak seansu za stracony. Wciąż to jest ciekawa koncepcja SF - taka wojna sinusoidalna, oraz koncept rozwoju sztucznej inteligencji, choć dość "bambinistyczny" rodzi ciepłe uczucia w widzu. Gdyby aktorsko ten film nie leżał poniżej średniej to mógłby być całkiem solidny sajensfikszyn, niestety moim zdaniem poziom aktorski najbardziej obniża wartość tego filmu.
Zwrotnik przemocy - opowieść o ogromnym zwrocie w życiu pewnego 13-latka. Gdy był niemowlęciem trafił na Majottę, tam został przygarnięty przez francuską pielęgniarkę. To dało mu bardzo dużo - szansę na lepszą przyszłość, edukację ale przede wszystkim matczyną miłość w komfortowych warunkach. Jednak duża tragedia wywraca życie chłopaka do góry nogami. Trafia do slumsów, gdzie staje się zarazem pupilkiem jak i największym wrogiem młodego szefa młodocianych gangusów. Chłopak ma w pewnym momencie dość i chce wydostać się z tego patologicznego środowiska, bo wie że tam nie pasuje. Czy to mu się uda, czy w ogóle jest to możliwe? Można zapłakać nad losem takich niczyich dzieci, które za przetrwanie są zdolne oddać swoją duszę. Ogólnie z tych trzech dziś przedstawionych filmów ten poleciłabym najbardziej
Pośrednik - koleś zostaje pośrednikiem. Ma przekazywać złe wieści w miasteczku Kormack. Ta praca zmienia naszego głównego bohatera na zawsze i wpływa mocno na jego losy. Dość specyficzny klimat filmu, ale ostatecznie film nie wbija w fotel. Ot, miły do obejrzenia średniak. Trochę szkoda zmarnowanego potencjału moim zdaniem, wydawało się, że będzie to całkiem fajne niezależne kino amerykańskie.
Niestety w weekend udało mi się obejrzeć zaledwie dwa filmy, nie zawsze jest możliwość by przesiedzieć pół nocy przed TV.
Spoilery included!
Czekając na barbarzyńców - w odległych zakątkach nienazwanego Imperium urzęduje starszy sędzia. Nie ma zbyt wiele do roboty, ot, czasem musi rozstrzygnąć jakiś spór. Ale pewnego dnia wszystko się zmienia gdy do fortu przyjeżdża pułkownik Joll (w tej roli genialny Johnny Depp). Pułkownik wygląda jak ichniejszy hitlerek, w nieskazitelnym mundurze i w okrągłych ciemnych okularach, za którymi skrywa psychopatę. Jest tu by zbadać teren przed atakiem "mitycznych" barbarzyńców Jego metody są nieludzkie, bo to zwykłe tortury, co bardzo nie podoba się sędziemu. Pułkownik zostawia po sobie ból i cierpienie ludzi. Sędzia jak może próbuje naprawić szkody, np. pomagając okrutnie potraktowanej dziewczynie, które uczynił pułkownik, ale czy to jest w ogóle możliwe? Ostatecznie przecież barbarzyńcy już przybyli: ci sami w mundurach, którzy niby przyjechali tu szukać wrogów.
Film ma różne oceny i różne recenzje. Mi bardzo się podobał, może nie tak jak wcześniejszy film tego reżysera "Sny wędrownych ptaków", ale wystarczająco by wgapiać się w ekran z napięciem i smutkiem.
Niewinni czarodzieje - podobno Wajda nie przepadał za tym filmem, i nawet trochę rozumiem dlaczego. Główni bohaterowie nie są niewinni, choć bardzo starają się być - w końcu to po prostu kolejna przyjemna randka z zaskoczenia. On, lekarz, lubiący kobiety - czego możemy się domyśleć od razu - wydaje się już zmęczony tym, że przyciąga bez problemu płeć żeńską (w tej roli Tadeusz Łomnicki), nawet namowy kolegi w klubie na "łapanie" świeżego mięsa nie działają. A jednak po raz kolejny kończy noc zabierając ze sobą do mieszkania poznaną w klubie dziewczynę. Cały film opiera się właśnie na tym jednym dniu, gdy oboje skaczą wobec siebie, próbując rozgryźć na czym siedzą. Czarują się, można powiedzieć. Ale czy jest w tym wszystkim miłość? Albo jakiś zalążek uczucia?
Na pewno są lepsze filmy Wajdy, ale nie uważam czasu spędzonego na tym seansie za stracony. To jest wciąż dobrze zrealizowany film, pełen elementów, które łapie się z przyjemnością - jakby np. Sława Przybylska śpiewająca w klubie, jazzowa muzyka i banda rozwrzeszczanych kumpli głównego bohatera.
Tym razem opuszczamy rejony polskiego starszego kina i wyruszamy na podbój horrorów.
Ciężko jest znaleźć dobry horror ale mi się udało coś tam obejrzeć.
Polowanie na czarownice - najmniej horrowaty z zestawu. Dziwi niska ocena na filmwebie, przynajmniej mnie. Raczej ciekawa koncepcja alternatywnej rzeczywistości - czasy dzisiejsze w USA, w której czarownice istnieją i muszą się ukrywać, bo za czary grozi śmierć. Najpewniej okrutna, na stosie. Matka głównej bohaterki pomaga w takim "undergroundzie", gdzie zwykli ludzie ukrywają czarownice i pomagają im przedostać się do Meksyku. Nastoletnia Claire patrzy na te działania matki dość sceptycznie dopóki nie muszą przechowywać w domu dwóch sióstr, z czego jedna jest w wieku Claire. Ciekawostka: w tym obrazie jest wystawiona wyraźna laurka dla pewnego kultowego filmu.
Poroże - dosyć ciekawy horror, bo splata w sobie różne elementy. Nauczycielka zaczyna coraz bardziej się martwić o jednego ze swoich uczniów, z pozoru wydaje się, że to typowa sprawa molestowanego dzieciaka, żyjącego w patologicznych warunkach, ale prawda okazuje się być jeszcze bardziej przerażająca. Ciekawa koncepcja, ale sam horror niestety nie wybija się ponad coś więcej. Pewnie, podobnie jak ja, obejrzycie z zapartym tchem, a po dwóch dniach zapomnicie.
Piękna i rzeźnik - slasher z lekkimi elementami komedii. Ogólnie rzeźnia zaczyna się właściwe po kilku minutach od rozpoczęcia, więc krew zaczyna się lać dość szybko, co mi akurat pasowało, bo miałam ochotę na slashera ale nie wiedziałam czego po tym filmie się spodziewać. Dobra, lekka rozrywka podbita hektolitrami krwi.
Ty jesteś następna - w sumie dwa razy zabierałam się do tego horroru, ale "kliknął" mi właśnie za drugim razem. Elitarna szkoła dla dziewcząt, zabójstwo, duchy. Też taki jakby slasher. Dobrze mi się to oglądało, laseczki są mega wkurwiające i nie jest nam ich żal, natomiast kibicujemy głównej bohaterce. Myślałam, że będzie totalne gówno, ale wszedł film jak złoto.
W ogóle jak patrzę na oceny tych filmów na filmwebie to ja ch⁎⁎⁎we horrory oglądam. No nie wiem, dobrze się bawiłam na wymienionych filmach.
Natomiast horror "Sierota" z 2009 roku, który ma 7,1/10 oceny na FW wyłączyłam po 20 minutach i jakoś nie zamierzam wracać, bo po prostu przewidywalność tego filmu bije po oczach od pierwszych minut. Do tego zero grozy i zero krwi. Może potem jest lepiej, ale nie wiem co by mogło mnie zachęcić by kontynuować seans,
--oczywiście kopia z mirko - zobaczymy gdzie więcej atencji dostaną starsze polskie filmy ---
Znowu zestaw typu: starsze polskie kino + horrory. Ale, że sporo tego nazbierało się przez kilka dni to na razie tylko polskie filmy, a w kolejnym wpisie horrory, które udało mi się zobaczyć.
Uwaga! Mogą być spoilery!
Potop - ekranizacja powieści Henryka Sienkiewicza była moim podstawowym seansem w weekend. Prawie 5 h za⁎⁎⁎⁎stej rozrywki na bardzo wysokim poziomie. Niesamowite jak ten film po latach wygląda - spokojnie może przetrwać jeszcze wiele lat i nie postarzeć się ani chwili. Oczywiście był to seans-odnowienie, bo chyba każdy na jakimś tam etapie swego życia zetknął się z tym tytułem. Daniel Olbrychski szaleje w roli Kmicica i zabiera cały ekran za każdym razem gdy się pojawi. Wiele już widziałam filmów z tym aktorem i nawet się mówi, że Kmicic trochę za⁎⁎⁎ał atencji i tak się kojarzy czasem tego aktora z tej roli, ale nic dziwnego - Olbrychski jest idealnym Kmicicem! O kultowych już scenach jak solo Kmicica z Wołodyjowskim, Roch Kowalski czy onelinery Zagłoby to chyba nie ma co się rozpisywać. Kto filmu nie zna, tak dobrze, a nie z łapanki czy skróconą wersję do kotleta, polecam mocno nadrobić.
Gdzie jest trzeci król - krótki kryminał na podstawie tekstu Joe Alexa. Para milicjantów zostaje wysłana do muzeum w Borach by zapobiec kradzieży cennego obrazu. Do obejrzenia, postacie fajne, pełnokrwiste, typowy kryminał, nie wiem co więcej napisać, ale odebrałam ten czas spędzony na oglądanie pozytywnie.
Ewa chce spać - o boże jaki to jest za⁎⁎⁎⁎sty film! Czemu ja nie widziałam tego wcześniej! Ludzie znają Rejs czy inne misie a tak mi się wydaje, że Ewa chce spać jest nieco bardziej z boku, a przecież to tak samo wysoki poziom komedii. Gorąco polecam, tym co nie widzieli. Chyba najbardziej mi się podobało jak Ewa j⁎⁎ie prawie przez cały film milicję
Hrabina Cosel - w sumie nie wiem jak ocenić ten film, bo były momenty gdy nie mogłam przykuć uwagi. Typowy film, który jest dość średni ale jego oceny podwyższa rola ciągnąca cały obraz jak koń pociągowy. Jadwiga Barańska w roli Hrabiny Cosel to po prostu sztos. Niesamowita aktorka, może to nie jest tak posągowa rola jak w Nocach i Dniach, ale bardzo blisko. Możliwe, że na świeżo po seansie Potopu ten film mógł od razu mieć u mnie minusa z powodu porównania, ale i tak obecność Barańskiej wiele wynagradza.
Zakazane piosenki - chodziło za mną odświeżenie tego seansu i dobrze, bo niewiele pamiętałam. Nie wiem co więcej napisać o tym filmie, chyba tyle, że podczas seansu zrozumiałam, że mam powoli małą manię na oglądanie Warszawy w trakcie wojny lub zaraz po. Ogólnie nie lubię tego miasta i nie znam za dobrze i nie za bardzo chcę. Ale widoki tego miasta sprzed wielu lat tworzą we mnie dużo zainteresowania - w sensie oglądania, a nie sprawdzania historii.
Zamach - akcja dzieje się w czasie okupacji Polski. Planuje się zamach na kata Warszawy. Masa młodych ludzi, którzy walczą w mieście -ich najnowsza misją jest wykonanie wyroku ma brutalnego dowódcę SS. Poznajemy ich przed akcją i w trakcie akcji. Jeśli ktoś lubi takiego rodzaju filmy to się nie rozczaruje. Ogląda się bardzo dobrze, motywacje i zapał ludzi, ogromny stres gdy niemieckie patrole spotykają naszych bohaterów, ich zauroczenia, chęć walki, to wszystko sprawia, że chce się oglądać ten film minuta za minutą.