Żarty skończyły się znacznie wcześniej niż w dniu, w którym za litr standardowego paliwa zaczęliśmy płacić sześć zł i więcej. Tylko raz od początku 2021 r., w lockdownowym dołku trzeciej fali pandemii, stopa inflacji znalazła się blisko celu, jaki wyznacza sobie Rada Polityki Pieniężnej (2,5 proc). Od lutego kierunek dla zmian cen był tylko jeden i dziś kolejne raporty ekspertów coraz śmielej wskazują poziom 7 proc., który po raz ostatni mieliśmy w Polsce 20 lat temu. Nasza gospodarka była wówczas słaba i osamotniona, za to w pełni wystawiona na konsekwencje globalnego kryzysu. Niemal co piąty zdolny do pracy Polak wyglądał nadejścia nowego roku bez pracy i z nikłą perspektywą na jej szybkie znalezienie. Czy mroczny scenariusz może się powtórzyć? Może, ale nie ma takiej konieczności.