XV (CLVII) dzień #wspinaczka w ramach #trenujzhejto
Najzabawniejszą historią tego dnia było to, że przypadkiem usiadłem sobie na saszetce, w której trzymam rolki plastra. I nożyczki. Sądzicie, że (sobota) byłbym w tym tygodniu którą osobą na SOR, która "przypadkiem" usiadła na nożyczkach i zrobiła sobie z nich #gejuru ? XD
Ciąg dalszy treningu siłowego. Nie trzeba było nawet szukać niczego trudnego, dałem radę zniszczyć się na drogach stopnia niższego ale prowadzących w dachu. Siódemki nawet nie chcą wchodzić (albo w tym rzucie zostały nakręcone te w górnej granicy stopnia), ale na szczęście ich za bardzo nie potrzebowałem. Dłoń nadal zaplastrowana jak do sportów walki, z dnia na dzień boli mniej.
