Witam ponownie jak na drugiej części meczu. Obiecałem ama z inżynierem procesu/produkcji i słowa dotrzymuję. Walcie śmiało, postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania.
(Wrzucam drugi raz bo na zdjęciu było nieco za dużo danych)

Witam ponownie jak na drugiej części meczu. Obiecałem ama z inżynierem procesu/produkcji i słowa dotrzymuję. Walcie śmiało, postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania.
(Wrzucam drugi raz bo na zdjęciu było nieco za dużo danych)

@anervis w dużym skrócie jestem odpowiedzialny za poprawne działanie maszyn w celu wyprodukowania najwyższej jakości produktu. Na to składa się generalnie sporo zadań takich jak analiza danych, przeprowadzanie eksperymentów, ustawianie parametrów i wprowadzanie ulepszeń. Dodatkowo współpracuję z innymi działami (jakość, utrzymanie ruchu, R&D, inne procesy).
@anervis na ostatnim semestrze studiów udało mi się dostać na staż fundowany prze UE w firmie chemicznej (technolog praktykant). Po zakończeniu tegoż dostałem pracę w firmie medycznej jako inżynier procesu. Tam nauczyłem się podstaw pracy i stosowanych metod, ale praca sama w sobie mi się nie podobała i nie chciałem przedłużyć umowy (plus stawka była śmiesznie niska, więcej dawali na kasie w Biedronce, a odpowiedzialność naprawdę wysoka). Na szczęście jeszcze w trakcie trwania umowy odezwał się do mnie rekruter z branży baterii do aut elektrycznych.
Kolejnym krokiem była przeprowadzka do Wrocławia (dostałem pracę w LG). Przesiedziałem tam dwa lata i nauczyłem się mnóstwo, ale to mnóstwo. Bardzo lubiłem te prace (i dzięki automatyzacji swoich zadań miałem mnóstwo czasu), ale firma i cała jej otoczka była daleka od ideału. Kolejny raz w trakcie kontraktu odezwali się do mnie rekruterzy (z 2 różnych firm) i podjąłem ryzyko przeprowadzki do Szwecji.
@bojowonastawionaowca nie, planuję przenieść się gdzieś na południe. Jest o tyle fajnie, że w najbliższej przyszłości w Europie otwiera się całe multum podobnych fabryk. Jeśli chodzi o kraj to chciałbym Niemcy lub Hiszpanię.
@dywagacja jestem magistrem inżynierem technologii chemicznej, ale tak w sumie nie ma to znaczenia. Wykształcenie techniczne to de facto jedyne wymaganie - pracowałem z ludźmi po energetyce, zarządzaniu, mechanice, elektryce, chyba nawet z jakiejś ochrony środowiska. Generalnie lubię moją pracę, ale wiadomo, są ludzie z którymi ciężko się dogadać co rzutuje na całokształt zadowolenia.
@dywagacja w obecnej pracy od rana mamy kilka spotkań z managerami i liderami zmian na temat tego co się działo, co się zepsuło, jakie my mamy plany pracy na maszynach (np. zaplanowany maintenance, albo zmiana parametrów). Potem mam spotkanie z dostawcą, żeby przekazać co muszą naprawić i poznać ich plany na dany dzień. Potem idę na kawę, bo przerwa to świętość
@dywagacja podobnie było w LG, z tym, że wtedy również byłem odpowiedzialny za prowadzenie projektów (np. miałem regularne spotkania z klientem, na których się spowiadałem i świeciłem oczami na błędy), robiłem green i black belta, robiłem własne programy do analizy danych (odrobinkę w Pythonie, dużo częściej SAS EG i Excel).
@dywagacja w LG było znacznie więcej mobbingu, ale akurat ja miałem super szefów, którzy bardzo mi ufali i dostawałem mega ciekawe zadania (i uczyłem się mnóstwa nowych rzeczy co jest ogromnym plusem).
W Szwecji jest ok, nie ma takiego mobbingu, płaca jest znacznie lepsza, ale moje zadania są stosunkowo prymitywne. Dodatkowo dochodzi fakt, że podział obowiązków między działami jest wyjątkowo niejasny, co zamiast ułatwiać pracę przysparza jedynie frustracji.
@Kabaczek któregoś dnia pojawił się problem. Niby normalna sprawa, pare minut roboty i załatwione. Niestety okazało się, że przez ten jeden problem stoi cała fabryka, więc od razu miałem na głowie dyrektorów. Najgorsze, że dział, który de facto był za to odpowiedzialny miał kilkudniowy wyjazd integracyjny, a pozostali inżynierowie z mojego działu byli na urlopie, więc zostałem sam z problemem, o którym wiedział pewnie sam CEO. Także przez calutki tydzień pracowałem od rana do nocy szukając rozwiązania, albo chociaż czegokolwiek co pozwoli ruszyć maszyną. Pracowałem wtedy 11 dni z rzędu po 12-13 godzin codziennie (włączając w to weekend).
Zaloguj się aby komentować