Uczucie samotności trwa już tak długo, że przyzwyczaiłem się do do niego. Gdy jest już późna noc czuję coś na
Uczucie samotności trwa już tak długo, że przyzwyczaiłem się do do niego. Gdy jest już późna noc czuję coś na kształt smutku. Zmulenie, zmęczenie. Uczucia raczej uważane za nie przyjemne, ale przyzwyczaiłem się do nich. Znam je na tyle że czuję się z nimi komfortowo.
Gdyby ktoś był obok mnie, jakby to było? Troszczyłby się o mnie? Dobrze znam uczucie, kiedy jestem chory. Mam gorączkę i sam muszę podjąć wszelkie decyzję co z tym zrobić. Czy iść do lekarza? Czy brać zwolnienie? Znam ten niepokuj, ale też pewną dumę z niezależności którą mam.
Niezależnie od tego czy osiągnę drobny sukces w zawodach sportowych, czy doprowadzę się do stanu kiedy będę bełkotał skulony w rogu pokoju. Wszystkie te uczucie są moje i tylko moje.
Co by się stało, gdyby obok mnie była inna osoba? Co by czuła? Jakby się zachowywała? Jak ja bym się zmienił?