Tiki powoli ustępują, serotonina chyba wraca.
Musiałem mieć jeszcze nieco leku we krwi, że tak szybko się znowu normuję. Zwykle jak zaczynałem brać antydepresanty od zera to musiał minąć chociaż tydzień, żeby się postawić na nogi, a teraz taka niespodzianka miła. Wątpię, że sobie to wmawiam, bo robi mi się tak dobrze, że aż mi serce mocniej bije i myśli się rozjaśniają konkretnie. Podoba mi się

