Takową scenę napisałem przez weekend. Piszę sobie takie błahostki od paru lat, trenuję warsztat, piszę dla siebie po prostu dobrze się bawiąc i główkując.


Gatunek sci-fi:

Scena początkowa: lądowanie na obcej planecie, POV pilota.


Długość: 10 stron A5, maksymalnie 10 minut czytania


Wszystkie prawa zastrzeżone, tzn. proszę nie kopiować do AI, bo nie chcę karmić intelektronicznej bestii.


Poddaję pod rozwagę, czy tag książki faktycznie się nadaje - jeśli nie, dajcie sygnał to z rana zmienię. Mimo to jeśli ktoś z Was chciałby skrytykować, to chętnie wysłucham. Dzielę się dla samego dzielenia, wyjścia ze strefy komfortu, nigdy to co pisałem nie wyszło na światło dzienne. Jeżeli się komuś spodoba i będzie mi szło sprawnie pisanie, to mogę wrzucić coś więcej w przyszlości.


PS: mogą być błędy, to taki pierwszy manuskrypt.

PS2: jeżeli ktoś przeczyta, doceniłbym komentarz opisujący ogólne wrażenia, emocje (np. czy czuć napięcie itp.)


edit: reszta tekstu w komentarzach, jest parę błędów, wieczorem oczy już nie domagają, parę błędów mi się wymsknęło.


#ksiazki #tworczoscwlasna #scifi

26fafae7-f103-4358-b938-c972cdf37c0c
2f35e790-fc8c-46ac-9705-e53efe7f7997
39b35cc7-5369-4008-9cd0-bb6e5d863902
35a22c81-d61d-4355-a4e3-5e2128b7a130
21d58a28-6fdf-41e6-8c55-efc51f4e494d

Komentarze (8)

I tu, koniec. PS są małe błędy, coś nie do końca mi poszło konwertowanie na epub, czasem też nie dostrzegłem małych baboli i powtórzeń. Przepraszam za niedogodność.

71348d5f-96c8-42d0-a5ea-86d447afaee9
98c603da-c8c8-4a2f-919d-e11d4ffb2793

@Jakub_Hermann Szacunek za próbę. I robisz to nieźle. To znaczy, nieźle budujesz napięcie i opowiadasz jakąś historię. I to już sporo. Ale prosisz o spojrzenie krytyczne, więc...


  • nie dajesz przerw w tym dramatyzmie. Nie dajesz zwrotów i niespodzianek, przynajmniej nie takich, które wychynęłyby z tej epickości opisu zmagań pilota.

  • masz problem z realizmem. Na dwóch płaszczyznach. Pierwsza dotyczy "przedawnienia" wizji. Pamiętam podobne opowiadania z czasów, kiedy Fantastykę drukowano na papierze o jakości toaletowego (a i ten wtenczas był podły). I wtedy to miało sens. Przełączniki, rurki, kabelki, pilot, który musi się zaprzeć na jakiś pedałach. W obecnych czasach ta wizja trąci myszką, bo technologia się zmieniła. A i podejście do pilota też. Bo to nie gość od orki na ugorze. A najlepiej, żeby nic nie robił i dał działać automatom. I tu mógłbyś zbudować dramatyzm na bazie człowiek versus maszyna. Drugą płaszczyzną jest ta fizyczna. Hamowanie w atmosferze nie powoduje wrzynania się pasów w ramiona, chyba że lecisz do góry nogami. To wbrew pozorom spokojniejszy proces, niż start i może generować mniejsze przeciążenia. Rzucanie statkiem przez wiatr, nawet przy prędkości 200km/h, jest mało wiarygodne (choć nie niemożliwe). Ale miotanie nim bezustannie i zamkniętym w tej puszce ludkiem już mniej.

  • Masz problem z dopóty/dopóki i z paroma innymi detalami, które trochę rażą

Szczery byłem, mam nadzieję, że Ci to pomoże.

@ataxbras Chyba nie wysłałem omyłkowo komentarza z rana, więc spieszę z podziękowaniami


Dziękuję za celne uwagi.


A teraz jeszcze dodam, ale proszę tego nie traktować jako obronę, raczej przemyślenia.


  1. Co do dramatyzmu - pełna zgoda. W dalszej części mam zamiar rozwinąć te kruszynki, które rozrzuciłem (np. "spokojny głos" ze stacji, dlaczego nie odpowiadała, uciety komunikat o nielądowaniu na pólnocy), ale fakt faktem, iż do tego momentu brak oddechu moze zniechęcić;

  2. Styl - zgadzam się, anachroniczny, celowałem w taką technologię retro, ale zdaję sobie sprawę, że wygląda to przestarzale. Co do pedałów, inspirowałem się graniem na organach, tzn. wyobraziłem sobie pedały zawierające makra/komendy jako taki szybki sposób na reagowanie i zmienianie danych na wizjerze, jako metodę bardziej "fizycznego" pilota, który rusza się, wybija coś rytmicznie, wciska przyciski itd. a nie właśnie czystego AI. Prawdą jednakowoż jest, iż takie skojarzenie z instrumentem muzycznym może nie "kliknąć". Celowałem w ukazanie aktywności pilota, przy jednoczesnym ograniczaniu obrazu z "zewnątrz planety". Pilot jest w swoim świecie, w skafandrze, z wizjerem-ekranem. To tak piszę, również dla siebie. Celna uwaga i dziękuję.

  3. Co do wchodzenia w atmosferę - mam na to wytłumaczenie, powiązane z główną fabułą książki. TLDR, konieczne było lądowanie bez wytrącenia prędkości z uwagi na wzmożone promieniowanie z gwiazdy, a nic o tym nie wspomniałem, poza krótkim dialogiem z Canarisem. Dziękuję. Może także dodam jakieś inne elementy uzasadniające takie targanie wewnątrz rakiety.


Bardzo dziękuję za odmienną perspektywę. Trochę jest tak, że jak się czyta niektóre książki i pisze dla siebie, to potem ma się ten np. anachronistyczny styl i jest się w tej hermetycznej bańce, także każdy napływ świeżego powietrza doceniam.

@Jakub_Hermann Pozwól, że skomentuję Twoje wyjaśnienia.


  1. Wszystko fajnie, ale te kruszynki są marnie podkreślone. Choćby ten spokojny głos. Teraz rozumiem jego istotność dla dalszej akcji (i podejrzewałem, że będzie to jakiś ważny czynnik dalej), ale to się gubi w szumie. To nie tak, że musisz wciskać takie smaczki czytelnikowi do gardła, ale fajnie by było bardziej oddać odczucia pilota w stosunku do tego spokojnego głosu (np. "Jaja sobie ze mnie robią, czy co? To nie wycieczka krajoznawcza z przewodnikiem!").

  2. Problem ze stylizacją "na stare" jest taki, że zachęci do czytania tylko tych, którzy podchodzą do tego nostalgicznie. Teraz już wiemy, że lądowania na obcych planetach nie będą wyglądać tak, jak opisałeś - to anachroniczne i nieprzydatne. Jednocześnie, przedstawienie w sposób współczesny nie musi być pozbawione dramatyzmu. Np. "Wsunąłem się do kokonu, jego nanoelastomerowe poły otuliły mnie delikatnie, acz zdecydowanie. Szara kopuła wejściowa zasklepiła się nade mną. To zawsze był dla mnie najmniej przyjemny moment całego procesu. Zamknięcie w podświetlanej mdłym blaskiem doprowadzało do... no właśnie, do mdłości. Wiedziałem, że to celowy zabieg, mający na celu redukcję bodźców na jednolitym poziomie. Ale ten czas zanim poły interfejsu sprzęgły się ze wszczepionymi emiterami SensoPortu zawsze strasznie mi się ciągnął. To już. SensoPort ustanowił połączenie i zacząłem czuć lądownik. Kurcze, jakie to małe! W większych statkach moje zmysły zawsze były oddzielone, jak ubraniem, zestawami pól i barier. Tutaj mój umysł czuł ten maleńki kadłub i przestrzeń poza nim bezpośrednio. Nagi w przestrzeni jest tutaj najlepszym porównaniem." Możesz to ciągnąć dalej i te odczucia sensoryczne nadadzą akcji dramatyzmu i dynamiki, podobnie jak w tym co napisałeś, ale bez odwoływania się do akcji przypominającej zmagania Ahaba z Moby Dickiem (i podobnie archaicznej).

  3. OK, ale dalej to się nie spina do końca. Spadasz ze stanu braku ciążenia (w uproszczeniu) do stanu hamowania w obecności grawitacji. To będzie Cię boleć tyłek i będziesz miał ciężkie nogi (co jest w Twoim tekście), a nie ramiona od pasów. Nieścisłości fizycznych wyłapałbym więcej, ale musisz zwracać na nie uwagę sam. A czasem choćby to naszkicować na kartce, by linia czasu się zgadzała.

Mimo wszystko, dobra robota!

Zaloguj się aby komentować